23 marca 2014

Usłane różami

Pomimo tego, że życie nie jest zwykle usłane różami, to w dzisiejszych pracach są one motywem dominującym. Zarówno tła kartek, jak i dodatki kwiatowe prezentują różyczki różnych kształtów, kolorów i rozmiarów.

Przeznaczenie kartek w takich stylizacjach narzuca się niemal samo - życzenia z okazji ślubu. W niektórych pracach dałam nieco bardziej intensywne kolory.


To nadejście wiosny sprawia, że papiery w takich nasyconych barwach niemal same się pchają w ręce. W sumie nie mam nic przeciwko temu, aby ta tendencja się utrzymała. Zapraszam do obejrzenia prac.

15 marca 2014

Trochę sobie zaszalałam

Trochę sobie zaszalałam przy tworzeniu poniższych prac. Dużo kwiatów, paciorków, warstw. No i jakby tego jeszcze było mało, do każdej kartki - pudełko. Ale tu już skromnie.


Format niezbyt często spotykany u mnie: DL. Fajnie się składa takie wieloelementowe prace. Chociaż czasem występuje ryzyko, że się "przedobrzy". Ale w tym przypadku właśnie tak ma być - na bogato!

6 marca 2014

Pudła - mój ulubiony temat

W związku z tym, że w pracowni ostatnio panuje produkcja niemal taśmowa (zaproszenia), którą nie zamierzam Was oczywiście zanudzać, postanowiłam pokazać prace, które jakoś umknęły mojej uwadze i zawieruszyły się gdzieś na dysku komputera.

Pudła, głównie za zdjęcia, ale również na inne drobiazgi, powstały w zasadzie w zeszłym roku i już dawno znalazły nowych właścicieli. Prezentacji doczekały się dopiero teraz. Dobrze czasem schować sobie coś w zanadrzu.


Nie ukrywam, że pudła i pudełka lubię kleić najbardziej. Jest z tym trochę roboty, zwłaszcza, że nie korzystam z gotowych baz i wszystko wycinam z tektury. Plus tego jest taki, że zawsze mogę dopasować rozmiar do aktualnych potrzeb. Potem zostaje tylko zdobienie, a efekty często zaskakują nawet mnie.

4 marca 2014

Czas zużyć zalegające zasoby

W pracowni znowu kwieciście. Kolejna praca w nieco większym niż zwykle rozmiarze. Coraz łatwiej przychodzi mi zagospodarować taką przestrzeń. W poniższych pracach trochę kombinowania z różnymi taśmami pasmanteryjnymi. Czas zużyć zalegające zasoby, by zrobić miejsce na nowe.



Okienko puste, aby umożliwić wpisanie dowolnej dedykacji. Widzę, że całkiem nieźle przyjęło się takie rozwiązanie.

2 marca 2014

Prezent ślubny

Trzeba przyznać, że coraz lepiej się sprawy mają, jeśli chodzi o kwestie pogodowe oczywiście. W pewnym stopniu przekłada się to na wzrost aktywności i energii do pracy. W sumie dobrze się składa, bo ostatnie zamówienia trzeba realizować w trybie ekspresowym.

W takim trybie powstała między innymi praca przedstawiona poniżej. Album na prezent ślubny od kolegów z pracy. Poza częścią na wklejenie zdjęć, posiada również miejsce na pamiątkowe wpisy gości weselnych.


Kolorystyka dość zdecydowana i niezbyt powszechna, jeśli chodzi o ślubny asortyment, ale jak się okazało, bardzo trafiona - fiolet to ulubiony kolor Pani Młodej! No, ma się tę intuicję!

27 lutego 2014

Równowaga musi być

W przyrodzie równowaga musi być. Po chwilach radości i entuzjazmu przychodzi smutek i czas refleksji. Po dniach, w których brak sił nawet na wykonanie niezbędnych czynności, przychodzą dni pod hasłem "dziś mogę wszystko!". Tak już jakoś ten mój świat jest urządzony.

A może to początki choroby dwubiegunowej? Jak to mówią - pożyjemy zobaczymy. A tymczasem, to Wy zobaczycie kolejne prace:


po pełnej energii, życia i kolorów serii przyszła pora na odpoczynek w postaci pasteli. Mam nadzieję, że również znajdą swoich zwolenników.

23 lutego 2014

Każda okazja jest dobra

Wiosenny nastrój na szczęście mnie nie opuszcza, a zatem prace nadal w energetycznych, pełnych optymizmu kolorach. Foldery na płyty cd, które powstały wczoraj, są nawiązaniem do kartek okolicznościowych z poprzedniego posta.



Można połączyć jedne z drugimi i zaserwować w prezencie taki komplecik, choćby z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet lub z jakiejś innej. W sumie każda okazja jest dobra, aby sprawić komuś miły upominek.

20 lutego 2014

Zima kiedyś musi minąć

Dało się tu ostatnio zauważyć pewien powiew wiosennej aury, jednak było to nic w porównaniu z tym, co za chwilę zobaczycie! Kwiecistość i wiosenność na maxa! Wzory, kolory, kwiaty - wszystkiego całkiem sporo, ale nie w nadmiarze chyba?

Jakiś wewnętrzny przełom się we mnie dokonał i mam wrażenie, że teraz to już tylko z górki, przynajmniej przez jakiś bliżej nie określony najbliższy czas.


Zatem korzystam z tego, co życie ma dla mnie w tej chwili do zaoferowania i oddaję się szaleństwom również w pracowni. Pamiętajcie, zima kiedyś musi minąć!

15 lutego 2014

Odrobina energetycznej czerwieni

Ostatnio uzmysłowiłam sobie, że niewiele prac prezentowanych na blogu wykonałam na własny użytek. Aby nadrobić to niedopatrzenie, postanowiłam stworzyć serię przedmiotów, które zostaną włączone w krajobraz mojego mieszkania.

Pierwsze elementy to pudełka do przechowywania zdjęć.
Wykorzystane materiały to moje ulubione szare płótno, papiery Galerii Papieru, koronka i stare pocztówki - skromnie, jeśli chodzi o dodatki, ponieważ priorytetem jest trwałość i odporność na zabrudzenia.


Odrobina energetycznej czerwieni z pewnością przyczyni się do poprawy nastroju w niezbyt korzystne dni, których ostatnio jakby nieco za dużo. Nie ma co jednak popadać w przygnębienie - idzie wiosna, a z nią wszystko stanie się bardziej znośne.

8 lutego 2014

W wersji mini

Kolejna porcja kwiecistych prac - dla mnie wiosna mogłaby nadejść choćby dziś! Pamiętacie pudła na fotki oklejone szarym płótnem, które prezentowałam jeszcze w ubiegłym roku? Przymierzałam się wówczas do zrobienia również w wersji mini, czyli na fotografie w formacie pocztówkowym.

W końcu się pojawiły. Zmieszczą około dwustu zdjęć.


Przy okazji uzmysłowiłam sobie, że moje własne zdjęcia leżą wrzucone do jakiegoś zielonego pudła z biedronki. To fakt, że szewc bez butów chodzi, ale chyba dojrzałam do tego, aby to zmienić.

6 lutego 2014

Może to przesilenie wiosenne

Na początku każdego miesiąca mam taką małą nadzieję, że na blogu pojawi się istny zalew nowych prac. Mija pierwszy tydzień, a ja uzmysławiam sobie, że jeszcze żadnego posta nie napisałam! Wprawdzie codziennie jestem w pracowni, ale natchnienie twórcze aż tak często tu nie zagląda, niestety. Ostatnio można powiedzieć, że wręcz mijamy się w drzwiach.

A może to przesilenie wiosenne? Tak coś czuję w kościach, że zima ma ochotę nas opuścić.
Coś tam jednak mam nowego do pokazania.


Kolejne albumy - tym razem dużo mniej scrapowe niż poprzednio, ponownie w roli głównej szare płótno lniane a do niego materiałowe kwiaty, guziki i perełki. W sam raz do przechowywania ulubionych zdjęć z romantycznych spotkań (walentynki już wkrótce!). Sprawdzą się również jako pamiątkowe księgi na dedykacje i popisy.

27 stycznia 2014

W bieli i srebrze

Ostatnio było tu dość kwieciście, ale dziś raczej zapanuje klimat zimowy. Nie, to nie to, że mi się odmieniło i nagle zima jest spoko. Ja nadal mam nadzieję, że wiosna jest tuż za rogiem. Po prostu zapomniałam o tych pracach, a powstały one już... ho, ho! Pewnie ze dwa miesiące temu.

Kartki ślubne w bieli i srebrze:


25 stycznia 2014

Chyba już tylko spirytus

Czy u Was też jest tak samo zimno, jak u mnie?! Przytulanie się do gorącego pieca, koc na plecach, gorąca herbata w dłoniach - dziś nic nie pomaga. Na takie zimno chyba już tylko spirytus... No, ale to ostateczność.

Aby całkiem nie poddać się złowrogiej aurze, pozostaję myślami w klimatach zdecydowanie cieplejszych. A wyrazem  tego są powstające ostatnio prace.


Dziś kartki okolicznościowe, pełne kwiatów, listków, jakiś ptaszek, jakiś motylek...
Wiosno! Nadciągaj!

22 stycznia 2014

Minialbumy pełne kwiatów

Za oknem biało i zima rozgościła się na dobre. Chociaż mam cichą nadzieję, że jeszcze tydzień i da sobie spokój. Wyrazem tej nadziei są powstałe w ostatnim czasie pełne kwiatów minialbumy.

Dwie wersje kolorystyczne - fiołkowa i pełna róż. Zdobione dość skromnie - papiery tak cudnej urody nie wymagają zbyt wielu dodatków. Jedynie przy wykonaniu okładek sobie troszkę zaszalałam. 


Wewnątrz to, co lubię najbardziej - cieniowanie i przeszycia maszynowe. Na bazie tektury introligatorskiej.

20 stycznia 2014

Udało mi się zebrać w sobie

Niechcący udało mi się znowu zrobić dłuższą przerwę w publikowaniu postów. Czas leci tak szybko! Ledwie człowiek przyjdzie do pracowni, wypije kawę na rozruch, a już piętnasta na zegarze i trzeba pomału zbierać się do domu. Już nie wspomnę o całym zamieszaniu okołoświątecznym, które też solidnie się przyczyniło do braku mojej aktywności na blogu.

Nic to jednak, bo udało mi się w końcu zebrać w sobie i mogę pochwalić się najnowszymi pracami. A są to minialbumy na powitanie maleństwa - w wersji błękitnej i różowej:


16 grudnia 2013

W świątecznej atmosferze

Ostatnio nie często mieliście okazję mnie tu spotkać. Główną przyczyną były sprawy organizacyjne związane z przygotowaniem kiermaszu mikołajkowego, który odbył się 8 grudnia. Co prawda minął już tydzień i emocje nieco opadły, niemniej jednak fajnie sobie co jakiś czas przypomnieć tę atmosferę. Było fantastycznie!

Mam wrażenie, że wszystko tego dnia nam sprzyjało - dopisali wystawcy, artyści, zwiedzający, nawet pogoda była po naszej stronie. Włożyliśmy dużo wysiłku i serca, aby przygotować cały szereg atrakcji - warsztaty, program artystyczny, sesja fotograficzna, świąteczny wystrój - i muszę przyznać, że zostało to docenione, publiczność nie zawiodła, a tego przy organizacji imprez zawsze obawiamy się najbardziej.
Kiermasz był okazją nie tylko do zaprezentowania swojej twórczości, ale również, a może przede wszystkim do dobrej zabawy. Uczestnicy mieli możliwość spotkania (poznania) osób o podobnych zamiłowaniach, spróbowania swoich sił w wykonywaniu dekoracji świątecznych podczas warsztatów, posłuchania lokalnych muzyków, a nawet wspólnego z nimi śpiewania. Mam nadzieję, że takich okazji będzie więcej w kolejnych latach.
Dla mnie kiermasz był także sprawdzianem zdolności organizatorskich. Pracy było dużo, czasem bywało pod górę i zdarzały się chwile zwątpienia w sens całego działania. Na szczęście znaleźli się wokół mnie ludzie, którzy wyciągnęli pomocną dłoń, wsparli dobrym słowem, doradzili, jednym słowem - bardzo, bardzo pomogli. Za co po raz kolejny wszystkim dziękuję!

photo Kiermasz01a_zps0dffbd1f.jpg

A żeby słowa nie pozostały puste, poniżej krótka fotorelacja z imprezy (fotografie wykonała Kasia Wodowska, wykorzystano w poście za zgodą autorki):

1 grudnia 2013

W świątecznych klimatach

Szaleństwa andrzejkowe za nami, zatem nie pozostaje nic innego, jak zatopić się w świątecznych klimatach.

W pracowni już w zeszłym tygodniu dało się wyczuć nastrój zbliżających się świąt, myślę, że w najbliższych dniach jeszcze go spotęgujemy, więc zaglądajcie na bloga mojego i rzecz jasna do Pracowni.


A tymczasem pokażę Wam kilka świątecznych kartek w klimacie vintege, które powstały w ostatnich dniach:

19 listopada 2013

Już czas, czy jeszcze nie?

Przełom listopada i grudnia i tradycyjny dylemat - już czas, czy jeszcze nie? A może już "po czasie"?? Chodzi oczywiście o przygotowania do świąt. Jak świat światem, a rodzinna tradycja tradycją, u mnie wszystko na ostatni moment.

Stąd nie dziwcie się, że prezentuję dopiero pierwsze świąteczne wytwory, gdy niektórzy akcesoria do świątecznej produkcji odkładają już na najwyższą półkę. No, tak już mam i chyba najwyższa pora przestać z tym walczyć, a postarać się zaakceptować (to ostatnie bardziej w kierunku otoczenia niż do siebie).


A zatem wrzucam kilka świątecznych drobiazgów i zmykam do pracowni, może jeszcze dziś powstanie coś nowego?

15 listopada 2013

Pudła na fotografie

Kolejne propozycje z szarym płótnem w roli głównej. Tym razem pudła na fotografie.

Są dość znacznych rozmiarów, można w nich zmieścić ok. 300 zdjęć w formacie 15x21. Jak dla mnie - kolos. Stąd też i zastosowanie takich, a nie innych materiałów.


Opracowuję kolejne wersje, będą inne rozmiary i warianty kolorystyczne. Tylko powiedzcie mi, jak to mogło się zdarzyć, że wg jednego projektu wykonałam sześć pudeł i wszystko było z nimi ok, a przy siódmym środek wyszedł o cały centymetr za krótki? Wg mnie - czary.

13 listopada 2013

Zgrzebne płótno, odrobina koronki...

Po wczorajszych pastelowych różach i błękitach dziś skok do całkiem odmiennej, ale jakże mi bliskiej stylistyki - zgrzebne płótno, odrobina koronki, dratwa. Poniżej prezentowane notesy to zaledwie początek większej kolekcji, która zaczyna na dobre gościć w pracowni.

Ozdób niewiele, głównie ze względu na wygodę użytkowania - nie ma obaw, że coś się zgniecie albo urwie, gdy wrzucimy notes do torby lub plecaka. Karty dość grube, kremowe, idealne na zapiski lub... szkice. Całość montowana za pomocą śrub introligatorskich.

photo Notes010a_zps1b124e4c.jpg

Wg mnie  - świetne na prezent dla każdego!

12 listopada 2013

Z bucikami

Ostatnie dni były dość intensywne, jeśli chodzi o zajęcia w pracowni, chociaż pod względem towarzyskim również "się działo". Postaram się ujawnić co nieco ze swych pracownianych dokonań w kilku najbliższych postach - bez zachowania chronologicznej kolejności, co nie ma właściwie najmniejszego znaczenia.

Dziś mój wybór padł na pudełeczka z bucikami, które już kiedyś pojawiły się na blogu. Postanowiłam zrobić od razu całą serię w dwóch wariantach kolorystycznych.


Nawet nie pytajcie, ile czasu zajmuje zrobienie takiego drobiazgu! Ale efekt wynagradza znój tworzenia.

20 października 2013

Różnego rodzaju eksperymenty

W ostatnich tygodniach powstało całkiem sporo różnych przedmiotów, które trudno zaklasyfikować do jednej kategorii. Postanowiłam więc wrzucić wszystko do jednego posta. W dużej mierze są to swego rodzaju eksperymenty, próby nowych technik i praca z nowymi materiałami. Ciągle szukam.

Drugie życie winyla, czyli notesy:



I jeszcze w klimacie muzycznym - dekoracyjne deski do zawieszenia na ścianie:

17 października 2013

Dzień bardziej wyczerpujący

Czasem zdarza się dzień bardziej wyczerpujący od innych. Ale nie taki, w którym macie uczucie, jakby zwaliły się na Was wszystkie nieszczęścia tego świata. Po prostu taki, w którym jest d u ż o różnych obowiązków, spraw do załatwienia. Do jednych z nich jesteśmy zmuszeni sytuacją życiową, rodzinną, zawodową, inne z kolei nakładamy na siebie niejako dobrowolnie, jak wyzwania, z którymi pragniemy się zmierzyć.

I na koniec takiego dnia pojawia się u mnie taka refleksja - czy warto? Żyć w ciągłym pędzie? Wciąż dokładać sobie nowych zadań, generować z każdym z nich dodatkowe pokłady stresu? Być może dało by się żyć p r o ś c i e j, spokojniej, ograniczyć się do tego, co niezbędne. Być może było by to całkiem przyjemne życie. Być może. Lecz czy przypadkiem na koniec dnia nie pojawiłaby się refleksja typu - czy dziś udało się zrobić krok n a p r z ó d ?
Boję się zatrzymania, zamknięcia w bezpiecznym świecie dobrze znanych powinności, trwania w miejscu. Życie, w którym nie ma miejsca na nowe doświadczenia, wyprawy w nieznane, możliwość popełniania błędów, jest dla mnie niewiele warte. Więc nieustannie gdzieś tam czegoś szukam. A wieczorem, o matko!, znów padam ze zmęczenia. Ale wiem, że dziś jestem o krok, pół kroku dalej niż wczoraj. I nie przeraża mnie fakt, że jutro mniej więcej o szóstej zacznie się k o l e j n y, może mniej wyczerpujący d z i e ń.

photo Radzynnotes003b_zps49980e6e.jpg

To by było tyle tytułem wstępu, który ma niewiele wspólnego z prezentowanymi poniżej zdjęciami. A na nich ponownie motyw radzyńskiego pałacu, tym razem jako oprawa notesu. Zdobienie dość oszczędne, głównie dlatego, że stawiam na funkcjonalność - możliwość wrzucenia do torebki czy plecaka. Tylko, tak mi przyszło do głowy, czy ktoś w dobie tabletów, iPadów, smartfonów, nosi jeszcze przy sobie notes?

12 października 2013

Radzyń...

Radzyń... Mieszkam tu od trzech lat. Nie wybrałam tego miejsca do życia świadomie - tak się po prostu ułożyło. Teraz mam coraz głębsze przekonanie, że decyzja o zamieszkaniu tu była trafiona.

Dzięki specyficznemu klimatowi Radzynia, ludziom, którzy mnie otaczają, moje życie nabrało zupełnie nowego wymiaru. Realizuję się w  tym, co lubię, wciąż mam ochotę poznawać nowe rzeczy, rozwijać się.


To miasto na prawdę inspiruje!

7 października 2013

Jesień, dobry czas na zmiany

Międzynarodowy Dzień Robienia Kartek tradycyjnie przypada w pierwszy weekend października. Cóż można robić w taki dzień? Można wiele rzeczy, jednak dla scrapbookerek czy cardmakerek najprzyjemniejszą jest wykonywanie kartek na rozmaite okazje.

Moja kolekcja, którą prezentuję poniżej, pojawiła się z łatwością, co ostatnio nie zdarzało się zbyt często. Ten fakt musi być dowodem na to, jak magiczny jest ten dzień. Ogólnie rzecz biorąc - jesień wpływa na mnie bardzo pozytywnie. Mam chęć robić dużo różnych rzeczy, nieoczekiwanie do głowy przychodzą ciekawe pomysły, co chwila spotykam niezwykłych ludzi, którzy niesamowicie mnie inspirują.


W takich okolicznościach łatwo podejmuje się decyzje o zmianach - w najbliższym otoczeniu, w życiu. A zmiany? Jak już gdzieś o tym napisałam - zawsze niosą coś dobrego.

26 września 2013

Jeszcze zima, no i zaraz wiosna

Przyszła jesień i, jak wyczytałam gdzieś na fejsbuku, jeszcze zima, no i zaraz wiosna. Musiało mi to stwierdzenie mocno zakorzenić się w podświadomości, bo ni stąd ni zowąd powstały dekoracyjne butelki i pudełka w pogodnym, wiosennym klimacie.

Zapewne pamiętacie, że niejednokrotnie już podejmowałam rozmaite próby decoupażowania, prawie zawsze zakończone niezadowoleniem (z mojej strony). Albo lakier nie rozprowadzony tak równo, jak bym chciała, albo polerowanie doprowadzające mnie do furii - wciąż miałam (mam) wrażenie, że ta technika nijak się ma do mojego stylu pracy i temperamentu.

photo Zestaw004a_zps798a1923.jpg

Postanowiłam się jednak nie poddawać i poszukać sposobu na ominięcie wyżej wspomnianych kwestii. Przyszło mi do głowy, że podstawa pracy nie może być idealnie gładka, bo na takiej wszelkie niedociągnięcia widać jak na dłoni. Stąd w poniżej prezentowanych pracach specyficzne tło, do stworzenia którego wykorzystałam kartki ze starych książek i całkiem pokaźna ilość kleju.

20 września 2013

Serdeczności w pudełkach

Tak się jakoś składa, że nie mam ostatnio okazji zbyt często tu zaglądać. Nieco obowiązków w innych, równie ważnych, sferach życia. Bądź co bądź, pracownia kurzem nie zarasta, wprost przeciwnie, jestem w niej niemal co dzień. Chociaż w większości poświęcam czas sprawom porządkowym, to udaje mi się czasem zrobić "coś konkretnego".

Dziś seria kartek w pudełkach, o przeznaczeniu dość uniwersalnym. Wszystkie ozdobione własnoręcznie wykonanymi kwiatkami oraz przeszyciami maszynowymi.


Może komuś przypadną do gustu, jako upominek na zbliżający się Dzień Edukacji Narodowej?

4 września 2013

Rocznicowo

Skoro tak dobrze idzie, to nadal w stylistyce ślubnej. Ale tym razem - rocznicowo. Kartka na piątą rocznicę, klasyczna jeśli chodzi o formę i kolorystykę - oj, przypadły mi do gustu produkty z Galerii Papieru, pracuje mi się z nimi wyjątkowo dobrze.

Do ozdoby, tradycyjnie już, kwiatki z kalki technicznej, przeszycia maszynowe. Po raz pierwszy wykonałam kartkę, w której wszystkie strony są ozdobione.


Całość wpakowana w pudełko z okienkiem i ażurowymi brzegami. Mam nadzieję, że spodobało się obdarowanym.

3 września 2013

Natchnienie mnie naszło jednak

Pamiętacie moje ubiegłotygodniowe rozterki, czy jeszcze robić kartki ślubne czy raczej poczekać na kolejny sezon? Okazało się, że natchnienie mnie naszło jednak i coś w stylistyce ślubnej powstało.

 
Na pierwszym planie exploding box z torcikiem, a zaraz później kartki ślubne, klasyczne w formie, ale nieco większych rozmiarów (ok. 13 x 18 cm). Wszystko w podobnej, beżowo-kremowej kolorystyce, z ręcznie wykonanymi kwiatami (z kalki technicznej).


Zapraszam do obejrzenia zdjęć:

2 września 2013

Powrót do szkoły

Jak tam? Stres związany z powrotem do szkoły macie już za sobą? Powiem Wam szczerze, że ja się jednak co nieco obawiam nowej sytuacji. Towarzyszyłam dziś swojemu najmłodszemu dziecięciu na rozpoczęciu roku, po którym było spotkanie z wychowawcą trwające około dwie godziny. Klasa dość liczna, wymieszane sześcio- i siedmiolatki (moje zalicza się do tych młodszych), rodzice w ławeczkach, dzieciaki na dywanie pod tablicą i co?

Okazało się, że Sabina jest największą gadułą w klasie! Zero stresu związanego z nową sytuacją! W pewnym momencie przyszło mi do głowy, że może faktycznie mogła poczekać na pójście do pierwszej klasy jeszcze rok. Ale z drugiej strony - skoro jest bystra, otwarta i, jak się okazuje, doskonale umie się wysławiać, to może szkoda by było, żeby siedziała jeszcze rok w zerówce.
Starszym córkom, które rozpoczynają (jedna w sumie kontynuuje) naukę w Lublinie, w pierwszym dniu szkoły towarzyszy mąż, zatem relację zda mi dopiero wieczorem.


Tymczasem na odstresowanie - kartka jubileuszowa, która powstała ostatnio w pracowni.