26 sierpnia 2014

Księga gości z motywem Alicji w Kranie Czarów

Jak mogliście zauważyć ostatnio nieco się obijam w kwestii prowadzenia bloga. Sezon wakacyjny, że się tak wytłumaczę. Co rzecz jasna wcale nie oznacza totalnego lenistwa. Wręcz przeciwnie, w ostatnich dniach podjęłam wyzwanie polegające na stworzeniu księgi gości z motywem Alicji w Kranie Czarów. Dodatkowo w tempie ultraekspresowym. W zasadzie zdałam się na kolorystykę i styl papierów The Looking Glass firmy Kaisercraft, dodając bardzo oszczędne ozdoby, m.in. własnoręcznie wykonany kwiatek, na który przepis możecie znaleźć na moim blogu. Całość oczywiście na opracowanej przeze mnie bazie z tektury introligatorskiej i szarego płótna.






12 sierpnia 2014

Wciąż mamy wakacje

Trochę Was zaniedbałam, ale mam nadzieję, że udzielicie mi jakiejś taryfy ulgowej, wszak wciąż mamy wakacje. Chociaż ja akurat jestem jeszcze przed. Niemniej jednak ostatnio niezbyt często przesiadywałam w pracowni, zupełnie inne rzeczy miałam w głowie. Między innymi eksperymenty fotograficzne, mniej lub bardziej udane, ponieważ w tej dziedzinie nadal czuję się jakaś niespełniona.


Moim zmaganiom najczęściej towarzyszy Sabina, która jest modelką wdzięczną:


lub nieobliczalną:


Udało się również ustrzelić cały komplet bab, czyli ja i moje córki:


Co jeszcze ciekawego? Spełniam się też kulinarnie, choć być może niektórzy już słyszeli nieraz, że gotować nie lubię. No, cóż, jest sporo innych rzeczy, za którymi nie przepadam, a robić je muszę. Ale czy w życiu chodzi o to, aby unikać wszystkiego, z czym nam nie po drodze? Lepiej znaleźć jakiś punkt zaczepienia, który może stać się początkiem dobrej zabawy, np. dokumentacja fotograficzna, której efektem najczęściej jest ogólny pierdolnik w kuchni i aparat całkowicie upieprzony w mące. No, i co z tego, że domownicy pukają się w czoło?


Jeśli chodzi o te kuchenne "przyjemności", to tu także mogę liczyć na pomoc swojej małej asystentki, zwłaszcza jeśli efektem działań ma być kompot:


Duuużo kompotu:


A skoro jesteśmy już przy kwestii płynów. Udało mi się przełamać pewne uprzedzenia i wewnętrzne bariery i uświadomić sobie, że kranówka nie truje! Może się to dla niektórych wyda dziwne, ale przez ponad 20 lat nie piłam wody prosto z kranu. Taka blokada psychologiczna. Ale już od pewnego czasu przełamana. I jest to zmiana absolutnie diametralna - jestem po prostu fanką kranówy! Pomyślcie, jaka wygoda w tak upalne lato - zawsze pod dostatkiem napojów chłodzących bez potrzeby kursowania z ciężkimi siatami ze sklepu! Cena też całkiem przyzwoita.


Oczywiście, nie byłabym sobą, gdyby w dniach mojej absencji na blogu nie doszło do jakichś spotkań towarzyskich. Były różne, a wśród nich zdarzyło się także spotkanie blogerów:




Świetni ludzie, idealna pogoda i rewelacyjna atmosfera, to tak w wielkim skrócie. Jeśli macie ochotę zajrzyjcie na blogi uczestników spotkania i zobaczcie, co u nich słychać:

MariuszBober - społeczeństwo, kariera
Medaliki - kolekcjonerstwo
Babilon, zatoka kobiet - wszystko o kobietach
Sztukoteka - hobby, rękodzieło
Ślub i wesele - tematyka ślubna
Dom Mokoszy - rękodzieło, łucznictwo

A co dobrego w Pracowni AnnaMaria? Albumy, albumy i księgi pamiątkowe. Jakoś tak monotematycznie ostatnio. Czasem są to nowe projekty:



a czasem odgrzewane kotlety, jak w przypadku tej jasno-beżowej księgi gości, która już w niemal identycznej formie gościła na blogu - link.



W międzyczasie powstają jakieś drobiazgi, jak choćby folder na płytę CD z zapisem sesji fotograficznej wieczoru panieńskiego, którą miałam jakiś czas temu okazję wykonać.


Jak widzicie, dzieje się sporo, a zapowiada się jeszcze niejedno. W najbliższy weekend udaję się na Jarmark Jagielloński do Lublina, nacieszyć oczy kolorami, uszy dźwiękami i dłonie fakturami, wybieracie się również? Bo ja mam nadzieję, że uda mi się zdobyć nowe inspiracje, nowe umiejętności, a może i nowe zdjęcia?

31 lipca 2014

"Odkrywamy Lubelszczyznę na nowo"

Wczoraj w Miejskiej Bibliotece Publicznej zakończył się projekt "Odkrywamy Lubelszczyznę na nowo", w ramach którego miałam ogromną przyjemność prowadzić warsztaty plastyczne. W ciągu pięciu spotkań wykonaliśmy z uczestnikami projektu kilkanaście trójwymiarowych, niezwykle barwnych pocztówek, ilustrujących atrakcje Lubelszczyzny.
Projekt realizowany był w ramach działalności Pracowni Orange, więcej o nim i innych jeszcze akcjach możecie dowiedzieć się ze strony Pracownia Orange - Radzyń Podlaski.
A ja zapraszam na krótką fotorelację z prowadzonych przeze mnie warsztatów (fotografie udostępnione przez p. Beatę Szczeszek, jedną z koordynatorek projektu):











We wspaniałej atmosferze powstały na prawdę rewelacyjne prace. Niektórzy nie podejrzewali się o jakiekolwiek artystyczne uzdolnienia, zatem rezultat był zaskoczeniem zarówno dla uczestników, jak i dla instruktorów:









Na koniec prezentuję moją powstałą na warsztatach pracę, żeby nie było, że podczas zajęć wyłącznie gadam ;)


Podsumowanie projektu.

29 lipca 2014

Były ciekawsze rzeczy

Kolejny upalny weekend za nami. Muszę się Wam przyznać, że spędziłam bardzo mało czasu w pracowni, tak mniej więcej tyle, co nic. Toteż do zaprezentowania mam tylko jedną pracę - kartka ślubna w pudełku:




Na swoje usprawiedliwienie dodam, że były ciekawsze rzeczy, niż siedzenie w pracowni. A mianowicie, już po raz drugi w Radzyniu odbywały się II Radzyńskie Targi Historyczne Broni Palnej i Militariów połączone z Turniejem Łucznictwa Tradycyjnego "O złoty grot Grota". Poniżej kilka fotek wykonanych na imprezie, o której więcej możecie dowiedzieć się np. stąd: Radzyń! Do broni! (fotorelacja).











I na zakończenie zaproszenie na spotkanie, jeśli ktoś ma ochotę, jest zainteresowany, zapraszam do pracowni!