4 lipca 2018

Dziennik na zapiski z podróży

Wakacje nadeszły a wraz z nimi czas letnich wyjazdów. Ja jestem już po swojej pierwszej wakacyjnej wyprawie i mam w planach kolejne. Lubię wyjazdy raczej krótkotrwałe, ale dość intensywne. Najlepsze okazje do nich to koncerty i letnie festiwale, z którymi na nowo się oswajam po kilku latach przerwy w obcowaniu z muzyką. To nie żart! Przez ostatnie lata płynące z głośnika dźwięki wywoływały u mnie pewnego rodzaju dyskomfort, który uniemożliwiał słuchanie jakiejkolwiek muzyki przez dłuższy czas. Tak więc rano najczęściej słuchałam ciszy, która najpiękniej brzmi właśnie o poranku, a w ciągu dnia radia, które mam ustawione na takie bardziej gadające niż grające. Tak było i zupełnie nie znam przyczyny tego zjawiska. Zupełnie też nie wiem, w jaki sposób dokonała się w tym względzie przemiana. A dokonała się! Zdradzę Wam tylko tyle, że w ubiegłym miesiącu zaliczyłam dwa koncerty oraz dwudniowy festiwal, a także stałam się posiadaczką pięciu nowych płyt. Moje upodobania muzyczne nieco ewoluowały i podążyły w kierunku, który dla mnie był sporym zaskoczeniem. Muzyka folk, która wcześniej zupełnie nie wzbudzała mojego nawet minimalnego entuzjazmu, stała się teraz "number one", nie tylko jako muzyczne tło, ale również jako inspiracja, do życia przede wszystkim.
W związku z tym wszystkim postanowiłam popracować nad dokumentacją tej nieoczekiwanej przemiany. W tym celu stworzyłam sobie specjalny album na fotografie i pamiątki z inspirowanych muzyką wypraw. Dziś pokażę Wam, jak prezentuje się okładka tegoż tworu, a z czasem, mam nadzieję, coś niecoś z jego wnętrza.
Do wykonania mojego "Dziennika podróżniczo-muzycznego" wybrałam papiery z kolekcji "Flower Shoppe" marki Graphic 45, które urzekły mnie swoją kolorystyką i bujnie wijącymi się kompozycjami kwiatowymi, przywodzącymi na myśl klimat letnich festiwali.
Bazę wykonałam od podstaw samodzielnie i tym razem zastosowałam zupełnie nowy dla mnie sposób łączenia kart i okładki. Kółka wydały mi się idealnym rozwiązaniem, ponieważ umożliwiają dokładanie i wyjmowanie poszczególnych kart.
Karty wewnątrz są póki co czyste, ale z czasem mam nadzieję zapełnić je tym i owym. Na końcu albumu znalazła się wkładka w formie kalendarza, dzięki której łatwiej będzie planować przyszłe wyjazdy.













Więcej informacji o materiałach użytych do wykonania tej pracy przeczytacie na blogu Craft4You, zapraszam!


4 komentarze: