17 grudnia 2015

Może pomoże

O moim, maniakalnym wręcz, gromadzeniu przepisów już Wam kilkakrotnie wspominałam. Jednakże potrzeba jako takiego uporządkowania i skatalogowania ich wciąż pozostaje niezaspokojona. Być może panaceum w postaci nowego przepiśnika trochę pomoże. Tym bardziej, że pokusiłam się o stworzenie czegoś w moim ulubionym, romantycznym stylu. Papiery LemonCraft w pięknie rozwinięte róże są tu na prawdę nieodzowne. Przydałoby się jeszcze kilka wolnych godzin, ale chyba nie ma co na nie liczyć przed świętami. Wiecie, że za dwa tygodnie będziemy świętować koniec roku?! I niech mi teraz ktoś powie - kiedy to zleciało??







14 grudnia 2015

Wiosennie

Dziś na moim blogu bardzo wiosennie, chociaż za oknem tak wcale nie jest. Wczoraj w mojej okolicy wiało tak mocno, że gdzieniegdzie zabrakło energii elektrycznej. Wieczorem dowiedziałam się, że także u moich rodziców, u których weekend spędzała moja najmłodsza córka. Babcia miała tego dnia wyjazd do Lublina, więc Sabina została sama z dziadkiem. Dzwonię zatem, aby dowiedzieć się, czy wszystko ok. Niestety telefon nie odpowiada. Niby wiem, że raczej wszystko pewnie jest w porządku, ale... cień niepokoju rzecz jasna się pojawił. Po piętnastu minutach ojciec do mnie oddzwania i tłumaczy, że nic nie słyszeli, bo Sabina śpiewa kolędy, a on jej przygrywa na akordeonie. A no, w dobrym towarzystwie, to i brak prądu nie straszny.
Jeśli ktoś ma ochotę podpatrzeć popisy Sabiny i dziadka, to mam tu jeden FILMIK, nagrany jakiś rok temu, na którym dziadek gra, a Sabina wykonuje układ taneczny wg własnego pomysłu.
A wracając do wiosennej aury, to na pewno notes, który Wam dziś przedstawiam, jest w takim klimacie. Jasna, świeża zieleń, delikatne listki, koronki i ażury, w sam raz na upominek dla romantycznej duszy.





13 grudnia 2015

Nie daruję!

Byłam już niemal przekonana, że czas kartek świątecznych w tym roku już dla mnie minął. To fakt, nie przemęczałam się nimi zanadto. Jednak, gdy w ręce wpadły mi papiery z kolekcji "Magiczny czas" marki Studio75, to pomyślałam - nie daruję! I tak w dość ekspresowym tempie pojawiły się trzy kolejne kartki, które możecie sobie dzisiaj pooglądać. Oprócz wymienionych papierów, które bardzo mi przypadły do gustu, zastosowałam dodatki LemonCraft (elementy do wycięcia i pomponiki) oraz tekturkę Anemone "Wesołych Świąt". Całość energetyzuje i dobitnie przypomina o tym, że najwyższa już pora ogarnąć się przed świętami. Co właśnie zamierzam w nadchodzącym tygodniu uczynić. O wynikach nie omieszkam Was poinformować, więc pozostańcie w kontakcie ;)






12 grudnia 2015

Fajne miejsce

Zwykle po spokojnym listopadzie następuje grudniowe przyspieszenie. Tak też jest w tym roku: a to kiermasze, jarmarki, a to warsztaty, ludzie coraz wyraźniej czują atmosferę zbliżających się świąt i rozglądają się za ozdobami i upominkami dla bliskich. Uwierzcie, nawet w małym miasteczku jest co robić! Nawet nie chcę myśleć, jakie zamieszanie panuje w większych miastach. Tym bardziej, że Radzyń Podlaski to bardzo fajne miejsce do życia i działania. Zatem dziś na blogu - album na zdjęcia i pamiątki związane właśnie z Radzyniem. Bardzo romantyczny, dzięki papierom i dodatkom Lemoncraft, które świetnie komponują się z szarym płótnem.







10 grudnia 2015

Mikołajkowa wymiana rekodzieła

Dziś na warsztatach w Radzyńskim Ośrodku Kultury miałyśmy finał wymianki mikołajkowej. Ja bardzo lubię wszelkie wymiany rękodzieła, więc staram się je proponować uczestnikom moich warsztatów. Zasada jest prosta - trzeba wykonać coś własnoręcznie w dowolnej technice, a następnie przynieść ze sobą w określonym dniu. Dopiero wówczas robimy losowanie upominków - nikt nie wie, do czyich rąk trafi wykonana przez niego praca. Być może jest to małe utrudnienie, ale za to mamy pewność, że wszyscy uczestnicy otrzymają prezenty.
Ja na wymianę przygotowałam barwny, pozytywnie nastrajający notes. Mam nadzieję, że w ponure, zimowe dni będzie poprawiał humor nowej właścicielce.





Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądały inne upominki, które tego dnia wylosowałyśmy, zajrzyjcie na naszą fejsbukową stronę Warsztaty rękodzieła w Radzyniu Podlaskim. Natomiast upominek, który przypadł mi, przedstawię wkrótce w jednym z grudniownikowych wpisów.

9 grudnia 2015

Grudniownik 2015 - 4 grudnia

Bez kawy ani rusz. Tak jest w moim przypadku. Rano zwykle zabieram sobie kubek do łóżka i dopiero po wypiciu zawartości mogę jako tako funkcjonować. To zapewne uzależnienie, ale podobnie jak z pozostałymi, nie zamierzam z nim walczyć.
Czasem jednak zdarzają się dni, kiedy brak czasu na leniwe picie kawy w łóżku. I tak było właśnie 4 grudnia! Od rana trwało zwożenie stołów na niedzielny kiermasz, a w międzyczasie krótka narada w grupie "Damy radę!", która wzięła na siebie ogarnięcie przedsięwzięcia od strony organizacyjnej.
Wracając do domu wstąpiłam na bazar po kapustę na bigos. Taka jest tradycja kiermaszu, że częstujemy nim artystów prezentujących się na scenie oraz wolontariuszy, którzy się podczas imprezy udzielają. Tradycją stało się także to, że gotuję go ja :)
Po południu zajrzałam na wystawę do Galerii Oranżeria na wernisaż wystawy zdjęć Grażyny Hankiewicz (jeśli chcecie poznać szczegóły, to kliknijcie TUTAJ).
Wieczorem upiekłam na kolację pizzę z salami, a na zakończenie dnia wybrałyśmy się z jedną z moich córek na koncert zespołu Merkfolk. Jeśli lubicie ostre brzmienia, to być może Wam również się spodoba muzyka tej kapeli - "Topielica" (teledysk promujący płytę). Założyłam swoje najwyższe szpilki, aby mnie nie kusiło pójść i skakać pod sceną. Ale rzecz jasna, jak tylko weszłyśmy na salę i poczułam tę charakterystyczną dla koncertów rockowych atmosferę, stało się jasne, że prędzej się zabiję w tych szpilach, niż usiedzę spokojnie na miejscu ;)
Tak więc dzień był wyjątkowo aktywny i po kawę sięgałam dość często.




Jak widzicie, mój grudniownik to w dużej mierze napisy, literki, drobne elementy. Do ich przyklejania w moim przypadku najlepiej sprawdza się klej Magic z precyzyjną końcówką.
O wyzwaniu grudniownikowym oczywiście pamiętacie?

Grudniownik 2015 - 3 grudnia

Po dłuższej przerwie powracam z kolejnym wpisem do Grudniownika. Kiermasz Mikołajkowy jest już wspomnieniem (wkrótce pojawi się na blogu post temu dedykowany), więc czas ruszyć "z kopyta".
3 grudnia na warsztatach rękodzieła, które prowadzę w Radzyńskim Ośrodku Kultury, robiliśmy zawieszki z masy solnej. Zabawa jest fantastyczna! Nie wymaga wielkich umiejętności. Towarzyszące nam dziewczynki (moja córka Sabina oraz wnuczka jednej z uczestniczek Natalka) również doskonale sobie z nią radziły.
Więcej o warsztatach i o tym, co na nich robimy, znajdziecie na fejsbukowej stronie Warsztaty Rękodzieła w Radzyniu Podlaskim.




Ja najbardziej lubię, gdy zawieszki z masy solnej mają ciekawą fakturę. A można ją uzyskań np. przy użyciu folderów do embossingu, których spory wybór znajdziecie w tym dziale sklepiku "Na Strychu". Pamiętajcie, aby zajrzeć na stronę "stryszkowego" wyzwania z grudniownikami! Jest tam już cała masa inspirujących wpisów.

5 grudnia 2015

Grudniownik 2015 - 2 grudnia

Ale mi z tym grudniownikiem idzie... dosłownie, jak po grudzie! To poniekąd z powodu Kiermaszu Mikołajkowego, który po raz kolejny staram się zorganizować z grupą przyjaciół w Radzyniu Podlaskim. Ktokolwiek podejmował podobne wyzwania, ten wie, ile takie przedsięwzięcie wymaga czasu, energii i zaangażowania. Zatem nie łatwo jest znaleźć chwilę na zrobienie ciekawego zdjęcia, wywołanie go i jeszcze wykonanie wpisu. Ale nie obawiajcie się, nie będę Was do końca grudnia zanudzać takimi niedopracowanymi notkami. Kiermasz już w najbliższą niedzielę, a później planuję skupić się na przygotowaniach do świąt i znaleźć w końcu czas na fotki.

W kolejnym grudniownikowym wpisie znajdziecie osobiste wyznanie. Nieraz Wam wspominałam, że jestem maniakalną zbieraczką przedmiotów, które już nikomu do niczego nie służą. Wprost nie mogę się oprzeć starym meblom, naczyniom, a ostatnio buteleczkom aptecznym. Wszystko pięknie, dopóki nie nadchodzi czas na sprzątanie i czyszczenie licznych kolekcji. To nie jest moja mocna strona, niestety. Ale pracuję nad tym aspektem mojego życia. Cierpliwie, choć z niewielkim skutkiem, ale pracuję. Bo jednak ciężko byłoby mi pozbyć się tych moich gratów.




Mój grudniownik ma formę notesu, postanowiłam go od razu zbindować za pomocą Chincha (bindownica We R Memory Keepers), którego znajdziecie na "stryszkowych" półkach. Mam nadzieję, że dołączyliście już do sklepowego wyzwania:


A na Kiermasz Mikołajkowy zapraszam gorąco, jeśli ktoś będzie przebywał w okolicach Radzynia Podlaskiego. Więcej informacji na jego temat znajdziecie na iledzisiaj.pl lub fejsbukowym fanpejdżu Kiermasz Mikołajkowy w Radzyniu Podlaskim.

3 grudnia 2015

Grudniownik 2015 - 1 grudnia

Słowo się rzekło, wyzwanie podjęte, więc czas na jego realizację.
1 grudnia to dzień kończący pewną epokę w naszym życiu. Tego dnia wyburzyliśmy ostatni kaflowy piec w naszym domu. Mieszkamy tu już niemal sześć lat i jeszcze ubiegłej zimy piece kaflowe były jedyną formą ogrzewania, jaką dysponowaliśmy. Było co prawda klimatycznie, ale też nie da się zbagatelizować uciążliwości z tym związanych.
W tym roku na ścianach zawisły kaloryfery, a w piwnicy stanął piec CO. Jest mniej nastrojowo, ale za to ciepło i wygodnie. Coś za coś. Namiastką domowego ogniska może być najwyżej świeczka... o! i znów się robi bardziej nastrojowo ;)
A na zdjęciu - szary, brudny kąt po piecu. Jeszcze nie wiem, czym go zapełnić. Póki co, zamiast ogarniać powstały w wyniku rozbiórki b a ł a g a n wklejam kolejne zdjęcia do mojego grudniownika. Do świąt jeszcze daleko.




Papiery, których użyłam w moim grudniowniku, zawsze wydawały mi się takie "nie moje". Odnosiłam wrażenie, że mają one nowoczesny charakter, a ja, jak wiecie, gustuję w tych retro. Mimo wszystko zdecydowałam się na nie, a efekt postarzenia uzyskałam dzięki tuszowaniu brązowym tuszem pigmentowym Dovecraft. Po tym zabiegu papierki stały się "mojsze" ;)

Jak już wcześniej wspomniałam - grudniowniki lubią towarzystwo. A zwłaszcza doborowe towarzystwo. A zapewne takie skupi się wokół Mega Wyzwania Grudniownikowego ogłoszonego przez sklep Na-Strychu. Jeśli jeszcze Was tam nie ma, to dołączajcie niezwłocznie!

Grudniownik 2015

Dla wszystkich wielbicieli mojego blogowego pisania mam doskonałą wiadomość - w tym miesiącu będzie go więcej! A to za sprawą Grudniownika, który postanowiłam sobie założyć. Wyzwanie jest duże i, jak możecie zauważyć, jego realizacja odbywa się już z małym poślizgiem. Mam jednak nadzieję, że w ciągu kilku dni nadrobię zaległości, toteż niech Was nie zdziwi, gdy czasem na blogu pojawią się dwa posty jednego dnia ;)

Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że grudniownik, to taki album, w którym dokumentujemy ostatni miesiąc roku. Można w nim zamieścić to, co się chce - wydarzenia z życia rodzinnego, przygotowania do świąt, same święta, Sylwestra... ot, takie celebrowanie codzienności, czyli to, czego mi w ostatnich latach, a zwłaszcza w ostatnim roku, tak brakuje.

Mój Grudniownik ma formę notatnika, wykonałam go w całości z papierów Galerii Papieru. Okładka jest ciemna, w kolorze czekolady, ale nie dajcie się zwieść - we wnętrzu królują biel i czerwień pospołu. Wstęp jest nieco bardziej rozbudowany, z czasem, tuż za przekładką z wizerunkiem choinki, pojawi się spis "tematów dnia", które w Grudniowniku zostaną uchwycone.
Myślę, że ostateczny wygląd poszczególnych stron może jeszcze podlegać modyfikacjom, zatem już dziś zapowiadam, że na koniec miesiąca zrobię prezentację całości albumu, abyście mogli sobie porównać.
Tymczasem zobaczcie, jak to wszystko wygląda aktualnie:







Grudniowniki są fajne! Od samego początku to czuję. A tym bardziej dlatego, że można bawić się w nie wspólnie! Zajrzyjcie na stronę ArtGrupa ATC i dołaczcie, jeśli macie ochotę.