9 grudnia 2014

Miska ociekająca krwią

Jak już zdążyliście nieraz zauważyć, jestem dość wszechstronna w swoich rękodzielniczych zmaganiach. No, cóż... czego się nie tknę, wychodzi rewelacyjnie! A do tego skromna jestem nad wyraz (ha, ha, ha). Oczywiście, ostatnie dwa zdania potraktujcie jako żart. Zawsze widzę błędy, jakie popełniłam przy tworzeniu swoich prac i wytrwale dążę do doskonałości. Niemniej jednak są pewne dziedziny, które nie są tak do końca przewidywalne. Do nich należy choćby ceramika, z którą zetknęłam się już jakiś czas temu i wciąż mam nadzieję, że będzie w przyszłości ważnym elementem mojego życia. No, czas pokaże. A tymczasem ja Wam pokazuję kilka drobnych naczynek, wykonanych wg mojego pomysłu, aczkolwiek efekt ostateczny różni się znacznie od zamierzonego. Ale jest w tym właśnie cały urok - jak wyjdzie, o ile wyjdzie, oczekiwanie, czasem zaskoczenie, czasem rozczarowanie, a czasem niebywały zachwyt. Tak, jak w życiu.
Wypalone dzięki uprzejmości Pracowni Sztuk Różnych "Dom Mokoszy".











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz