5 lutego 2016

Pamiątka

Wiecie, że uwielbiam starocia? Wiecie, bo już wielokrotnie wspominałam o tym na blogu. Tak więc, jakiś czas temu miałam okazję przebywać w starym domu po mojej babci, w poszukiwaniu "skarbów", które tam jeszcze oparły się zębowi czasu (moja babcia nie żyje już od niemal 25 lat, a od kilku lat dom jest już kompletnie opuszczony).

Poza meblami i przedmiotami użytku codziennego, które być może kiedyś Wam tu pokażę, znalazłam starą torebkę. W jej wnętrzu znajdował się pokaźny plik starych pocztówek i telegramów (!), które członkowie rodziny wysyłali do babci, czy to z okazji świąt, czy na dzień matki czy w innych okolicznościach. Niektóre życzenia wypisane skrupulatnie, z dbałością o każdy szczegół, inne z kolei jakby w biegu, pomiędzy codziennymi obowiązkami. Życzenia od dzieci, wnuków, pisane niewprawną ręką, nieraz zawierające błędy, za to bardzo często z postscriptum zawierającym aktualne informacje na temat codziennego życia piszącego. 


To musiała być cenna pamiątka. W sumie nadal jest, teraz dla mnie. Nawet cenniejsza, gdyż niektórych nadawców już nie ma wśród nas...
A dziś - mamy smsy, o których zapomina się po kilku dniach ;)
Stąd też mój nieco nostalgiczny nastrój i dzisiejsze prace:

4 lutego 2016

Przypływ energii

Jak tam, moi drodzy? Czujecie zbliżającą się wiosnę? Ja czuję ją bardzo wyraźnie. Zdecydowany przypływ energii i ciągoty w kierunku jasnych, nasyconych barw to charakterystyczne tego objawy. Tak więc nie ma nic dziwnego, że w mojej pracowni pojawiła się kolejna praca w takim właśnie wiosennym klimacie.


Głównym elementem kartki urodzinowej jest radosna dzieweczka (odbitka stempla Primy), której otoczeniem są bujnie ulistnione pąki róż. Sama kartka jest mocno trójwymiarowa, a do jej stworzenia użyłam papierków Galerii Papieru. Mam pewność, że karteczka poprawi nastrój każdemu, kto na nią spojrzy, zwłaszcza w tak pochmurny dzień, jak dziś.

24 stycznia 2016

W klimacie bardzo wiosennym

Ten rok jest dla mnie przełomowy pod względem próbowania nowych form. Właśnie tak, postanowiłam nie odkładać "na kiedyś" rzeczy, na które mam ochotę. Dzięki tej decyzji mogę dziś w końcu zaprezentować swoje pierwsze LO!

Dacie wiarę?! Tyle już lat "siedzę w scrapbookingu", a tego typu praca, pojawia się u mnie po raz pierwszy! Mam nadzieję, że nie ostatni. Przymierzałam się do niej bardzo długo - od lat myślałam, że trzeba by spróbować, a przez ostatnie pół roku w pracowni, na dodatkowym stole leżały już wybrane zdjęcia i papier na tło. Ale zawsze coś mnie hamowało. W końcu powiedziałam sobie: "Dość! Teraz, albo nigdy!" I oto jest. I można podziwiać ;)) Są, co prawda, pewne niedociągnięcia, ale sądzę, że przy następnej pracy się poprawię.


Zdjęcia zostały wykonane w 2011 roku, w zespole pałacowo-parkowym w Radzyniu Podlaskim.
Znajduje się na nich moja najmłodsza córka Sabina.

Scrap jest w klimacie bardzo wiosennym. Chyba każdy z Was tęskni za słońcem i kwiatami, ja w każdym razie bardzo. Na fotkach moja najmłodsza dzieciowina, która obecnie jest już dziewięcioletnią panną (zdjęcia zrobiłam pięć lat temu).

20 stycznia 2016

Witaj na świecie! Dziewczynka

Zgodnie z zapowiedzią zawartą w poprzednim poście, dziś bliźniaczy zestaw upominkowy, tylko dla dziewczynki.

Zestaw składa się z albumu z zawieszką, kartki okolicznościowej oraz magnesu, a wszystko to zawiera się w dekoracyjnym pudełku, w którym można ukryć także inne drobne pamiątki związane z maleństwem (np. metryczkę, pierwsze bamboszki, śliniaczek).


Prace prawie w całości wykonane z papierów Studio75. Elementy ozdobne to tekturki oraz moje ulubione stemple z motywem dziecięcym.

19 stycznia 2016

Witaj na świecie! Chłopiec

Co jakiś czas pojawia się nowy członek rodziny i trzeba to godnie uczcić. Na taką właśnie okoliczność powstają albumy na fotografie, dokumentujące pierwsze miesiące życia.

W tym roku postanowiłam nieco bardziej zaszaleć w tym temacie, w związku z czym powstały całe zestawy upominkowe (drugi komplet w kolejnym poście), składające się z albumu z zawieszką, kartki okolicznościowej oraz magnesu, a wszystko to zawiera się w dekoracyjnym pudełku, w którym można ukryć także inne drobne pamiątki związane z maleństwem (np. metryczkę, pierwsze bamboszki, śliniaczek).


Zestaw prawie w całości wykonany z papierów Studio75. Elementy ozdobne to tekturki oraz moje ulubione stemple z motywem dziecięcym.

18 stycznia 2016

Turkusowy

Witajcie w ten mroźny poranek! Lubicie poniedziałki? Ja bardzo. Nowy tydzień, nowe wyzwania, nowe niespodziewane wydarzenia, które mogą zmienić zwykły bieg rzeczy.


Tego dnia mam zazwyczaj najwyższy poziom energii i jakieś takie poczucie mocy. Że tak naprawdę mogę wszystko, jeśli się odpowiednio do tego zabiorę. Kolejne dni tygodnia stopniowo ochładzają mój zapał, zatem staram się maksymalnie wykorzystać tę poniedziałkową aktywność.


A dziś znowu pokażę Wam coś ładnego. Kolor turkusowy ma w sobie bardzo pozytywny ładunek emocji, przynajmniej w moim odczuciu. Toteż ostatnio się nim trochę pobawiłam, czego rezultatem są niżej prezentowane przedmioty: notes i kartka okolicznościowa. Ażury, uzyskane dzięki wykrojnikom Memory Box - Distressed Baptisia Collage - ażury, nadają pracy lekkości. Natomiast kartka dużo zyskała dzięki tekturkom Anemone, które zembossowałam białym pudrem.

15 stycznia 2016

Szmaragdowy gorset

Zbliża się weekend, więc dziś pokażę Wam pracę w iście karnawałowym stylu. Pokusiłam się o stworzenie nowego notesu w technice mixed media, a motywem przedstawionym na okładce postanowiłam uczynić szmaragdowy gorset.

Wszystko, jak przystało na karnawałową kreację, lśni się, mieni i migocze.


To za sprawą wykorzystanych mediów: kryształki, mgiełka, a zwłaszcza brokat (zakupiony jakiś czas temu w Retro Kraft Shop), który chyba po raz pierwszy macie okazję zobaczyć w moich pracach, do tego perlen peny. Kolor okładce nadały tusze alkoholowe.

12 stycznia 2016

Różyczki i ażurowe detale

Za oknem śnieg albo chlapanina, czyli zima w pełni, wraz z jej wątpliwymi urokami. Przyznacie sami, że śnieg i jakiś mrozek są jeszcze do zaakceptowania, ale ta chlapa jednak trochę wnerwia. Zatem nie pozostaje nic innego, niż skupić się na przyjemniejszych rzeczach.

Dzisiaj myślami wybiegałam zdecydowanie ku cieplejszej porze roku, co obrodziło kolekcją komunijnych zaproszeń i dekoracji. Motywem przewodnim są różyczki i ażurowe detale. W skład kolekcji wchodzą: zaproszenia w formie koperty, podziękowania (lub zaproszenia) z opaską, winietki oraz zawieszki.


A tak się to wszystko prezentuje:

11 stycznia 2016

Biblioteczka

Dziś kolejna odsłona mojego miniaturowego świata, który sobie powoli powstaje. Postanowiłam tym razem wziąć się za nieco większy gabaryt. Padło na biblioteczkę, chociaż książki raczej nie prędko w niej zagoszczą.

Mebelek jest dwukolorowy i tym razem nie postarzałam go. Do malowania użyłam farb akrylowych i przyznam Wam szczerze, że nie jest to najlepszy wybór do tego typu prac. Być może farba była zbyt gęsta i to wpłynęło na bardzo nierównomierne rozprowadzanie jej. Obawiałam się jednak, że zbytnie rozwodnienie mogłoby niekorzystnie wpłynąć na tekturę, z której biblioteczka jest wykonana.


Rośliny użyte w kompozycji są prawdziwe, natomiast doniczki z terakoty kupiłam kilka lat temu w ciuchlandzie. Już wtedy krążył mi gdzieś w zakamarkach umysłu ten miniaturowy świat.

10 stycznia 2016

XVIII wiek

Miniaturowe meble, prezentowane w poprzednim poście, zostały przez Was bardzo dobrze przyjęte. Zdradzę Wam w tajemnicy, że zdjęcia kolejnych już czekają na publikację na blogu, zatem koniecznie zajrzyjcie do mnie jutro.

A dziś ponownie zapowiedź tego, co będzie się pojawiało na blogu w tym roku. XVIII wiek - czyli prace inspirowane barokiem i oświeceniem, dziełami sztuki pochodzącymi z tych okresów, architekturą i modą.


Moja pierwsza praca, może mało jeszcze odzwierciedla styl epoki, ale spodziewam się systematycznie go rozwijać. Pudełko na drobiazgi lub fotografie zdobi urocza grafika z kolekcji Gilded Lily (Graphic45) oraz delikatne różyczki bogato otoczone drobnymi listkami.

7 stycznia 2016

Nowy blogowy rok

Tak więc witajcie w Nowym Roku! Minął już, co prawda, jego pierwszy tydzień. Ale zwlekałam z kolejnym postem po to, by jakoś efektownie rozpocząć nowy blogowy rok. A co dobrego on przyniesie?

Kolejne wycieczki w głąb rękodzielniczego świata. Na początek coś, co fascynuje mnie już od ponad roku - miniatury! Urzekły mnie od pierwszego wejrzenia, lecz mimo to, minęło sporo czasu, zanim postanowiłam się z nimi zmierzyć osobiście. Przez kilka miesięcy wpadałam w zachwyt oglądając prace innych, bardziej doświadczonych osób. Ten tydzień okazał się przełomowy i dziś prezentuję Wam moje absolutne początki w tej dziedzinie. Komódka (wysokość 8 cm), którą wyobrażałam sobie zupełnie inaczej, powstała w jeden wieczór. A następnego postanowiłam do niej stworzyć anturaż w podobnym stylu. Projekt najpierw rozrysowałam na papierze, z jego realizacją nie miałam żadnych problemów (chyba przydały się studia na politechnice;) ). Kłopotliwe było jedynie ustalenie odpowiednich wymiarów - w wyobraźni widziałam tę komódkę jako niską i szeroką, ale wyszło, jak wyszło.


Przyznam się Wam szczerze, że już dawno nie miałam tyle frajdy z tworzenia, jak przy klejeniu tego mebelka. A plusem jest także to, że w końcu mogę wykorzystać wszystkie odpadki z tektury, które zostają po albumach i pudełkach, a których żal wyrzucić. Ścinków nazbierałam już sporo, a niemal każdego dnia przybywają nowe, zatem wkrótce możecie spodziewać się kolejnych miniaturowych realizacji.

17 grudnia 2015

Może pomoże

O moim, maniakalnym wręcz, gromadzeniu przepisów już Wam kilkakrotnie wspominałam. Jednakże potrzeba jako takiego uporządkowania i skatalogowania ich wciąż pozostaje niezaspokojona. Być może panaceum w postaci nowego przepiśnika trochę pomoże. Tym bardziej, że pokusiłam się o stworzenie czegoś w moim ulubionym, romantycznym stylu.


Papiery LemonCraft w pięknie rozwinięte róże są tu na prawdę nieodzowne. Przydałoby się jeszcze kilka wolnych godzin, ale chyba nie ma co na nie liczyć przed świętami. Wiecie, że za dwa tygodnie będziemy świętować koniec roku?! I niech mi teraz ktoś powie - kiedy to zleciało??

14 grudnia 2015

Wiosennie

Dziś na moim blogu bardzo wiosennie, chociaż za oknem tak wcale nie jest. Wczoraj w mojej okolicy wiało tak mocno, że gdzieniegdzie zabrakło energii elektrycznej. Wieczorem dowiedziałam się, że także u moich rodziców, u których weekend spędzała moja najmłodsza córka.

Babcia miała tego dnia wyjazd do Lublina, więc Sabina została sama z dziadkiem. Dzwonię zatem, aby dowiedzieć się, czy wszystko ok. Niestety telefon nie odpowiada. Niby wiem, że raczej wszystko pewnie jest w porządku, ale... cień niepokoju rzecz jasna się pojawił. Po piętnastu minutach ojciec do mnie oddzwania i tłumaczy, że nic nie słyszeli, bo Sabina śpiewa kolędy, a on jej przygrywa na akordeonie. A no, w dobrym towarzystwie, to i brak prądu nie straszny.


Jeśli ktoś ma ochotę podpatrzeć popisy Sabiny i dziadka, to mam tu jeden FILMIK, nagrany jakiś rok temu, na którym dziadek gra, a Sabina wykonuje układ taneczny wg własnego pomysłu.
A wracając do wiosennej aury, to na pewno notes, który Wam dziś przedstawiam, jest w takim klimacie. Jasna, świeża zieleń, delikatne listki, koronki i ażury, w sam raz na upominek dla romantycznej duszy.

13 grudnia 2015

Nie daruję!

Byłam już niemal przekonana, że czas kartek świątecznych w tym roku już dla mnie minął. To fakt, nie przemęczałam się nimi zanadto. Jednak, gdy w ręce wpadły mi papiery z kolekcji "Magiczny czas" marki Studio75, to pomyślałam - nie daruję!

I tak w dość ekspresowym tempie pojawiły się trzy kolejne kartki, które możecie sobie dzisiaj pooglądać. Oprócz wymienionych papierów, które bardzo mi przypadły do gustu, zastosowałam dodatki LemonCraft (elementy do wycięcia i pomponiki) oraz tekturkę Anemone "Wesołych Świąt". 


Całość energetyzuje i dobitnie przypomina o tym, że najwyższa już pora ogarnąć się przed świętami. Co właśnie zamierzam w nadchodzącym tygodniu uczynić. O wynikach nie omieszkam Was poinformować, więc pozostańcie w kontakcie ;)

12 grudnia 2015

Fajne miejsce

Zwykle po spokojnym listopadzie następuje grudniowe przyspieszenie. Tak też jest w tym roku: a to kiermasze, jarmarki, a to warsztaty, ludzie coraz wyraźniej czują atmosferę zbliżających się świąt i rozglądają się za ozdobami i upominkami dla bliskich. Uwierzcie, nawet w małym miasteczku jest co robić!


Nawet nie chcę myśleć, jakie zamieszanie panuje w większych miastach. Tym bardziej, że Radzyń Podlaski to bardzo fajne miejsce do życia i działania. Zatem dziś na blogu - album na zdjęcia i pamiątki związane właśnie z Radzyniem. Bardzo romantyczny, dzięki papierom i dodatkom Lemoncraft, które świetnie komponują się z szarym płótnem.

10 grudnia 2015

Mikołajkowa wymiana rekodzieła

Dziś na warsztatach w Radzyńskim Ośrodku Kultury miałyśmy finał wymianki mikołajkowej. Ja bardzo lubię wszelkie wymiany rękodzieła, więc staram się je proponować uczestnikom moich warsztatów. Zasada jest prosta - trzeba wykonać coś własnoręcznie w dowolnej technice, a następnie przynieść ze sobą w określonym dniu.

Dopiero wówczas robimy losowanie upominków - nikt nie wie, do czyich rąk trafi wykonana przez niego praca. Być może jest to małe utrudnienie, ale za to mamy pewność, że wszyscy uczestnicy otrzymają prezenty.


Ja na wymianę przygotowałam barwny, pozytywnie nastrajający notes. Mam nadzieję, że w ponure, zimowe dni będzie poprawiał humor nowej właścicielce.

9 grudnia 2015

Grudniownik 2015 - 4 grudnia

Bez kawy ani rusz. Tak jest w moim przypadku. Rano zwykle zabieram sobie kubek do łóżka i dopiero po wypiciu zawartości mogę jako tako funkcjonować. To zapewne uzależnienie, ale podobnie jak z pozostałymi, nie zamierzam z nim walczyć.

Czasem jednak zdarzają się dni, kiedy brak czasu na leniwe picie kawy w łóżku. I tak było właśnie 4 grudnia! Od rana trwało zwożenie stołów na niedzielny kiermasz, a w międzyczasie krótka narada w grupie "Damy radę!", która wzięła na siebie ogarnięcie przedsięwzięcia od strony organizacyjnej.
Wracając do domu wstąpiłam na bazar po kapustę na bigos. Taka jest tradycja kiermaszu, że częstujemy nim artystów prezentujących się na scenie oraz wolontariuszy, którzy się podczas imprezy udzielają. Tradycją stało się także to, że gotuję go ja :)


Po południu zajrzałam na wystawę do Galerii Oranżeria na wernisaż wystawy zdjęć Grażyny Hankiewicz (jeśli chcecie poznać szczegóły, to kliknijcie TUTAJ).

Grudniownik 2015 - 3 grudnia

Po dłuższej przerwie powracam z kolejnym wpisem do Grudniownika. Kiermasz Mikołajkowy jest już wspomnieniem (wkrótce pojawi się na blogu post temu dedykowany), więc czas ruszyć "z kopyta".

3 grudnia na warsztatach rękodzieła, które prowadzę w Radzyńskim Ośrodku Kultury, robiliśmy zawieszki z masy solnej. Zabawa jest fantastyczna! Nie wymaga wielkich umiejętności. Towarzyszące nam dziewczynki (moja córka Sabina oraz wnuczka jednej z uczestniczek Natalka) również doskonale sobie z nią radziły.


Więcej o warsztatach i o tym, co na nich robimy, znajdziecie na fejsbukowej stronie Warsztaty Rękodzieła w Radzyniu Podlaskim.

5 grudnia 2015

Grudniownik 2015 - 2 grudnia

Ale mi z tym grudniownikiem idzie... dosłownie, jak po grudzie! To poniekąd z powodu Kiermaszu Mikołajkowego, który po raz kolejny staram się zorganizować z grupą przyjaciół w Radzyniu Podlaskim. Ktokolwiek podejmował podobne wyzwania, ten wie, ile takie przedsięwzięcie wymaga czasu, energii i zaangażowania.

Zatem nie łatwo jest znaleźć chwilę na zrobienie ciekawego zdjęcia, wywołanie go i jeszcze wykonanie wpisu. Ale nie obawiajcie się, nie będę Was do końca grudnia zanudzać takimi niedopracowanymi notkami. Kiermasz już w najbliższą niedzielę, a później planuję skupić się na przygotowaniach do świąt i znaleźć w końcu czas na fotki.


W kolejnym grudniownikowym wpisie znajdziecie osobiste wyznanie. Nieraz Wam wspominałam, że jestem maniakalną zbieraczką przedmiotów, które już nikomu do niczego nie służą. Wprost nie mogę się oprzeć starym meblom, naczyniom, a ostatnio buteleczkom aptecznym. Wszystko pięknie, dopóki nie nadchodzi czas na sprzątanie i czyszczenie licznych kolekcji. To nie jest moja mocna strona, niestety. Ale pracuję nad tym aspektem mojego życia. Cierpliwie, choć z niewielkim skutkiem, ale pracuję. Bo jednak ciężko byłoby mi pozbyć się tych moich gratów.

3 grudnia 2015

Grudniownik 2015 - 1 grudnia

Słowo się rzekło, wyzwanie podjęte, więc czas na jego realizację. 1 grudnia to dzień kończący pewną epokę w naszym życiu. Tego dnia wyburzyliśmy ostatni kaflowy piec w naszym domu. Mieszkamy tu już niemal sześć lat i jeszcze ubiegłej zimy piece kaflowe były jedyną formą ogrzewania, jaką dysponowaliśmy. Było co prawda klimatycznie, ale też nie da się zbagatelizować uciążliwości z tym związanych.

W tym roku na ścianach zawisły kaloryfery, a w piwnicy stanął piec CO. Jest mniej nastrojowo, ale za to ciepło i wygodnie. Coś za coś. Namiastką domowego ogniska może być najwyżej świeczka... o! i znów się robi bardziej nastrojowo ;)


A na zdjęciu - szary, brudny kąt po piecu. Jeszcze nie wiem, czym go zapełnić. Póki co, zamiast ogarniać powstały w wyniku rozbiórki b a ł a g a n wklejam kolejne zdjęcia do mojego grudniownika. Do świąt jeszcze daleko.

Grudniownik 2015

Dla wszystkich wielbicieli mojego blogowego pisania mam doskonałą wiadomość - w tym miesiącu będzie go więcej! A to za sprawą Grudniownika, który postanowiłam sobie założyć.

Wyzwanie jest duże i, jak możecie zauważyć, jego realizacja odbywa się już z małym poślizgiem. Mam jednak nadzieję, że w ciągu kilku dni nadrobię zaległości, toteż niech Was nie zdziwi, gdy czasem na blogu pojawią się dwa posty jednego dnia ;)


Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że grudniownik, to taki album, w którym dokumentujemy ostatni miesiąc roku. Można w nim zamieścić to, co się chce - wydarzenia z życia rodzinnego, przygotowania do świąt, same święta, Sylwestra... ot, takie celebrowanie codzienności, czyli to, czego mi w ostatnich latach, a zwłaszcza w ostatnim roku, tak brakuje.


Mój Grudniownik ma formę notatnika, wykonałam go w całości z papierów Galerii Papieru. Okładka jest ciemna, w kolorze czekolady, ale nie dajcie się zwieść - we wnętrzu królują biel i czerwień pospołu. Wstęp jest nieco bardziej rozbudowany, z czasem, tuż za przekładką z wizerunkiem choinki, pojawi się spis "tematów dnia", które w Grudniowniku zostaną uchwycone.
Myślę, że ostateczny wygląd poszczególnych stron może jeszcze podlegać modyfikacjom, zatem już dziś zapowiadam, że na koniec miesiąca zrobię prezentację całości albumu, abyście mogli sobie porównać.
Tymczasem zobaczcie, jak to wszystko wygląda aktualnie.

27 listopada 2015

Wędrówka przepiśników

Czy ktoś jeszcze pamięta czasy albumów wędrownych? Bywalczynie forum scrappassion z pewnością wspominają je z łezką w oku. Zwłaszcza, gdy album przepadł bezpowrotnie na jednym z etapów podróży. Jeden z moich tak właśnie skończył. Ale nie o tym miało być.

Generalnie wędrówki albumów były fajne, ekscytujące i pozwalały rozwijać warsztat. Niestety, forum opustoszało, życie scrap-towarzyskie przeniosło się na blogi i fejsbuka, a ja jakoś słabo się w tej nowej "rzeczywistości" odnajduję. O ile jeszcze fejsbuk spoko, to blogi znacznie poniżej przeciętnej. A tęsknota za wymianami doskwiera...


Postanowiłam zatem zorganizować zabawę w wędrówkę albumów w grupie uczestniczek warsztatów, które prowadzę w Radzyńskim Ośrodku Kultury. Panie przedyskutowały moją propozycję i ustaliłyśmy, że będzie to wędrówka przepiśników. Mój właśnie dziś Wam zaprezentuję.

24 listopada 2015

Kartki świąteczne

Po krótkim wiosennym przerywniku, powracam do tego, co o tej porze roku pojawia się na blogach najczęściej. Kartki świąteczne, które dziś prezentuję, są kontynuacją kolekcji pokazywanej tu kilka dni temu.

Jeśli ktoś przegapił, to zapraszam TUTAJ.


Do wykonania kartek wykorzystałam świeżą zieleń zestawu "Moja najmilsza" wydanego bodajże wiosną przez Galerią Papieru. Na takim tle umieściłam dodatki w kontrastującej czerwieni. Odbijające światło koraliki przywodzą na myśl choinkowe świecidełka i dodają pracom lekkości.

23 listopada 2015

Coś optymistycznego

Ale dziś rześki poranek! Wyskoczyłam zrobić fotki nowo powstałym pracom do mojego plenerowego studia fotograficznego i niemal odmarzły mi paluchy! Ale już zdążyłam je ogrzać filiżanką gorącej kawy.

Święta się zbliżają, więc kto żyw produkuje świąteczne kartki. U mnie też powstają, ale w związku z tym, że ostatni tydzień obfitował w dość stresowe sytuacje, musiałam ukoić stargane nerwy wykonując coś różowego, optymistycznego, przywodzącego na myśl wiosnę. Ot, taka terapia wzorem i kolorem. W jej rezultacie powstała kartka w formie, której jeszcze nie widzieliście na moim blogu - składany parawanik. Jego front ozdobiłam wielkimi kwiatuchami z papieru czerpanego. Doskonałym dla nich tłem stały się papiery i dodatki LemonCraft.


Od samego patrzenia robi się cieplej, no nie?

18 listopada 2015

Czas aktywności

Listopadowe dni są ostatnio dość ponure. Ale nie myślcie, że ulegam tej atmosferze i zszywam się w domu z kubkiem gorącej herbaty. Wprost przeciwnie, jest to dla mnie czas wzmożonej aktywności.


A to za sprawą organizacji Kiermaszu Mikołajkowego, który w Radzyniu Podlaskim odbędzie się już po raz trzeci. Impreza zaplanowana jest na 6 grudnia, więc sami widzicie, że to ostatnia chwila, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik. Jeśli ktoś chciałby być na bieżąco z informacjami na temat tego wydarzenia, to zachęcam do polubienia fejsbukowej strony o nazwie "Kiermasz Mikołajkowy w Radzyniu Podlaskim".


Wkrótce pojawią się na niej prezentacje produktów, z którymi wystawcy pokażą się na kiermaszu. Ja już dziś mogę Was zapewnić, że nie zabraknie tam moich kartek:

14 listopada 2015

Pożegnanie "złotej jesieni"

Jesień powoli przybiera swą mniej przyjemną postać, toteż dziś na moim blogu symboliczne pożegnanie "złotej jesieni".

Od czasu do czasu mam ochotę wykonać coś techniką mixed media, która, w mojej opinii, jest idealna notesów. Pozwala uzyskać wspaniały efekt, bez stosowania bardzo wypukłych ozdób, co ma duże znaczenie, jeśli notes ma być często noszony przy sobie. Z tą myślą powstał jesienny notatnik. Motyw przewodni stanowią jesienne, spadające liście, które wycięłam dziurkaczem. Zostały one pokolorowane moimi ulubionymi tuszami alkoholowymi.


Jak wiadomo, najpiękniejsze odcienie i inne zalety tych tuszów najpełniej prezentują się na śliskiej, jakby lakierowanej, powierzchni. Idealne do papieru kredowego lub fotograficznego, niekoniecznie sprawdzają się na papierze scrapowym. Chciałam uniknąć lakierowania całej pracy, toteż ograniczyłam jego zasięg wyłącznie do naklejonych na tło elementów. Kilka psiknięć mgiełkami dopełniło całości.

12 listopada 2015

Babciny styl

Niezwykle miło zaskoczył mnie oddźwięk po publikacji ostatniego posta. Dziękuję serdecznie za Wasze komentarze i maile. Miałam początkowo pewne wątpliwości, czy blog poświęcony rękodziełu, jest dobrym miejscem na życiowe rozważania. Ale czyż jedno z drugim nie współistnieje ze sobą w ścisłej symbiozie?

Wydaje mi się, że nasze przemyślenia, rozterki, nastroje w znacznym stopniu kształtują to, co wychodzi spod naszych rąk, a i sam charakter pracy sprzyja refleksjom.


Muszę się Wam przyznać, że brakowało mi takiego "paplania" o wszystkim i o niczym. Miałam poczucie, że mój blog ma ostatnio za mało "treści w treści". Słowa kierowane do czytelników mówią wiele o autorze bloga i pasjach, którym się poświęca i są nie mniej ważne od zdjęć. Dlatego warto poświęcić odrobinę czasu i napisać coś więcej, niż tylko to, że wykonało się pracę w odcieniach różu i zgłasza się ją na pięć wyzwań.

9 listopada 2015

Witajcie w listopadzie!

Początek miesiąca przyniósł mnogość refleksji życiowych oraz potrzebę zmian. Na pewno też tak macie - co jakiś czas przychodzi poczucie ograniczenia, jakiejś wewnętrznej ciasnoty, niemocy i braku nadziei na to, że coś jeszcze mnie w tym życiu zaskoczy.

Chwile na tego typu refleksje zdecydowanie są potrzebne w dzisiejszym, wciąż pędzącym na złamanie karku, świecie. Dobrze też wyciągnąć z nich jakieś konstruktywne wnioski. Z tym akurat nie mam problemu, to znaczy z wyciąganiem wniosków i opracowywaniem planu poprawy sytuacji. Znacznie gorzej wygląda sytuacja z wprowadzeniem tego planu w życie... Sami zresztą wiecie, jak to jest.


Jeśli chcecie znać szczegóły moich dzisiejszych wynurzeń, to zapraszam do przeczytania kolejnego akapitu (chociaż jeśli miałabym je określić jednym słowem, najodpowiedniejsze byłoby: banały). A jeśli zbyt bardzo cenicie sobie własny czas, aby tracić go na czytanie pierdoletów na blogach, to przejdźcie do razu do fotek na końcu dzisiejszego wpisu. Przedstawiam na nich pudełko na pamiątki, które miałam przyjemność ostatnio wykonać na okrągłą rocznicę ślubu.

30 października 2015

Wesoła kartka

No, cóż... wykonywanie kartek świątecznych w tym roku idzie mi jak po grudzie. Ale to dopiero początek sezonu przedświątecznego, więc może coś się jeszcze zmieni.


Na to liczę. A póki co, powstała taka sympatyczna, wesoła kartka:

27 października 2015

Nie może zabraknąć śnieżynek

Dzisiaj kolejna świąteczna propozycja.


Tym razem nastąpił powrót do jasnej, świetlistej kolorystyki. Beż i ecru to zdecydowanie moi faworyci. Oczywiście nie może zabraknąć poinsecji i śnieżynek.