Dziś pokażę Wam pracę dość szczególną. Jedną, której jakimś cudem udało się wydostać z wielkiej otchłani pudła pod tytułem "Niedokończone prace". Jestem pewna, że wielu z Was takie pudła posiada i przyzna, że trudno jest powrócić na warsztat pracom, które tam trafiły.
Retro album
dla którego zaświeciło łaskawie słońce, posiada dość długą historię. Baza powstała kilka lat temu podczas prowadzonych przeze mnie warsztatów, ale nigdy nie została odebrana przez uczestnika. Przeleżała trochę, w nadziei, że sobie ktoś przypomni. W końcu postanowiłam się za nią zabrać i do czegoś wykorzystać, bo pomimo niedoskonałości wykonania, szkoda mi ją było wyrzucić do śmieci. Poprawiłam to, co się dało poprawić i okleiłam karty papierem. Jednak brakowało mi pomysłu i album ponownie poszedł w odstawkę.
Jakoś dwa lata temu znów postanowiłam się za niego zabrać. Wycięłam mnóstwo elementów w stylu retro, trochę pokombinowałam z układem ozdób na stronach i wywołałam pasujące mniej więcej zdjęcia. Ale to, co zrobiłam dużo wcześniej, nijak się nie zgrywało z tym, co aktualnie miałam w głowie. Tak więc praca przychodziła mi z mozołem i szybko zniechęciłam się. Wkrótce też zapomniałam o kontynuacji swego dzieła.