17 lutego 2013

Poranny błogostan

Niedziela to zdecydowanie mój ulubiony dzień tygodnia. Uwielbiam taki błogostan: poranna kawa, poranne piwo, nie mam zamiaru nigdzie się spieszyć. Dacie wiarę, że dla takich chwil jestem skłonna wstać o szóstej lub nawet wcześniej, aby sobie to niedzielne lenistwo przedłużyć?



16 lutego 2013

I skąd te zaległości?

Mimo tego, że staram się na bieżąco zamieszczać posty na blogu, nazbierało się nieco zaległości.

Na początek przywołam klimat walentynek - tak, tak, macie już przesyt jeśli chodzi o serca i kolor czerwony, ale i tak Wam zaprezentuję.



Serca powstały z masy solnej jeszcze przed świętami, a teraz przydały się, jak znalazł - zostały pomalowane i ozdobione pasmanterią:

12 lutego 2013

Literki

Ilość serc przeróżnych w otoczeniu zaczyna się niebezpiecznie powiększać z każdym dniem. No, cóż, nie byle jaka okazja się zbliża.

To ja też skorzystałam z tej okazji i sobie kilka "serdecznych" ozdóbek spreparowałam.


Dziś kilka mięciutkich serduch z inicjałami:

11 lutego 2013

Tak czy siak - radość!

Przyjście na świat maluszka, to wydarzenie bardzo radosne. Zwłaszcza, gdy maleństwo jest tym długo wyczekiwanym. Różnie to się oczywiście układa i przyznam się Wam, że ostatnio sama zostałam spiorunowana wiadomością, że być może wkrótce zajdzie okoliczność zwracania się "babciu" do mua!

No, cóż, pomyślałam, historia lubi się powtarzać. Niemniej jednak wolałabym, aby ta "okoliczność" miała miejsce nieco później. A nawet bardzo nieco później! Na szczęście alarm okazał się fałszywy, zatem jest jeszcze trochę czasu, aby poszaleć.


A więc sobie poszalałam... w pracowni! I to w klimacie powitalnym:

6 lutego 2013

Słodko i romantycznie

Dzisiaj pracownię odwiedziły moje sympatyczne znajome ze Stowarzyszenia Poleskiego we Włodawie. Natchnęły mnie nowymi pomysłami, a także energią do ich realizacji. Muszę przyznać, że kobitki mają jakieś magiczne wręcz zdolności, bo zaraz po ich wyjściu w ciągu godzinki powstało osiem naszyjników (lub zawieszek) - cztery w kształcie ptaków i cztery w stylu etnicznym, ale zobaczycie je dopiero za jakiś czas, bo są gliniane i trochę potrwa, zanim trafią do pieca.

Za to mogę Wam zaprezentować kartki, w zamyśle walentynkowe, ale myślę, że równie odpowiednie na inne okazje. Jutro warsztaty kartek walentynkowych, na które serdecznie zapraszam, gdyby ktoś akurat wybierał się do Radzynia.


A w związku z przypadającym na jutro świętem łasuchów, mogę zdradzić, że warsztaty na pewno będą miały słodką oprawę.

31 stycznia 2013

Jak ja dawno żadnego scrapa nie robiłam!

Dziś będzie megaromantic! Oznacza to mniej więcej tyle, że pozostajemy w klimatach walentynkowych. Tak sobie pomyślałam wczoraj "OMG! Jak ja dawno żadnego scrapa nie zrobiłam!" Postanowiłam nadrobić zaległości, tym bardziej, że jakieś podobrazia walają się po pracowni, porastają kurzem, a ja, mimo wszystko, cierpię na chroniczny brak przestrzeni.

Zastosowane w pracy środki skromne - farba akrylowa, czarny tusz, czarne pajety - nic nadzwyczajnego. Ja chyba wyszłam z wprawy, jeśli chodzi o tworzenie scrapów.


Niemniej jednak - polecam każdemu, bo to doskonała zabawa i rewelacyjny sposób prezentacji ulubionych zdjęć.

30 stycznia 2013

Wieczór w blasku świec

Zbliżają się walentynki. Można się spodziewać, że tradycyjnie powróci również temat ich racji bytu w naszej kulturze. Ja nie celebruję, ale też nie dostaję "wściku dupy" na widok milionów czerwonych serduszek, ot, każdy ma prawo świętować i celebrować takie wydarzenia i święta, jakie mu pasują.

Tradycje o tyle są fajne, o ile nie czujemy przymusu uczestnicząc w ich kultywowaniu. Moja dewiza życiowa to "Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe, a poza tym - rób co chcesz".


Zatem jeśli ktoś ma ochotę spędzić walentynkowy wieczór w blasku świec - proszę bardzo!

26 stycznia 2013

My się zimy nie boimy!

Zima daje się we znaki chyba wszystkim. Na moim podwórku zalega warstwa śniegu sięgająca po kolana, w której przekopałam ścieżkę, aby można było bez wysiłku dostać się do furtki. W domu - warunki spartańskie wręcz, zimno jak cholera, rano temperatura oscyluje w okolicach 10 stopni. Do tego wszystkiego dołączyła się niedyspozycja w postaci rwy kulszowej.

Ale! W sumie - jest git! Pozytywny nastrój mnie na szczęście nie opuszcza, co znajduje odbicie w wykonywanych ostatnio pracach. Wiadomo, że jak zima, to jest zimno i śnieg. Gorąca herbatka jest, ciepły kocyk jest - nie ma tragedii. Rewelacyjnie rozgrzewają też tańce, które sobie wieczorami urządzamy z dziewczynami, głównie przy muzyce lat 90-tych i innych gorących rytmach.


Dzięki tej konserwacji w niskiej temperaturze, póki co omijają nas przeziębienia i infekcje (odpukać!).
W pracowni ostatnio powstały notesiki na zapiski, oczywiście w klimacie diametralnie różnym od panującego na zewnątrz:

15 stycznia 2013

Jak grom z jasnego nieba!

Czasem idziecie sobie na luzaka odebrać dziecię ze szkoły/przedszkola, planujecie spokojny wieczór bez stresu, nic nie zapowiada katastrofy. A tu znienacka - cios! Pani nauczycielka rzuca na odchodne - "Jutro jasełka!" Że co??! No, miały być jakieś jasełka, ale to JUŻ?! Jak jasełka, to oczywiście kostium! Dziecię ma być aniołkiem! Skąd ja wytrzasnę pióra na skrzydełka?! Godzina 17-ta z minutami! Jasna cholera z tym aniołkiem. Spokojny bezstresowy wieczór diabli wzięli.

Chcąc nie chcąc trzeba było wyciągnąć maszynę, starą zasłonę, tekturę i wykazać się kreatywnością przy tworzeniu skrzydełek bez piór. Efekt poniżej:


12 stycznia 2013

Na powitanie

Praca nad tą kartką była dla mnie nie lada wyzwaniem. Styl i kolorystyka prac, które najczęściej powstają w mojej pracowni jakimś dziwnym trafem podążają w kierunku retro. Natomiast praca z okazji urodzin dziecka powinna emanować radością, świeżością, czystymi kolorami, przynajmniej takie są moje pierwsze skojarzenia.

Niemniej jednak po przewertowaniu wzdłuż i wszerz pracownianych zasobów udało mi się złożyć dość sympatycznie prezentującą się kompozycję:


Oczywiście przez swoje gapiostwo nie zrobiłam zdjęcia ukazującego trójwymiarowość kartki, więc musicie obejść się smakiem. Dzięki za wizyty na blogu i komentarze. Przyjemnego weekendu.

31 grudnia 2012

Jaki był ten rok?

No i co? Koniec! Ledwie się na dobre zaczął, już się kończy. Jaki był ten rok? Dla mnie dość trudny. Rok podejmowania ważnych decyzji, ryzyka, weryfikacji pewnych poglądów, zmiany podejścia do niektórych osób i spraw.

Był to rok podejmowania wyzwań, pełen twórczych działań, aktywności na różnych polach. Był to także rok nieustającej zabawy, wygłupów, radości, chociaż bywały w tym wszystkim chwile wielkiego smutku. Czego można pragnąć w Nowym Roku? Aby nie był gorszy od poprzedniego! Tego Wam i sobie życzę!


28 grudnia 2012

Wycieczka do Paryża

Święta, święta i po świętach. I w sumie bardzo dobrze, bo już się zaczynałam obawiać o swoją wątrobę.
Dziś zaprezentuję pracę, która powstała kilka tygodni temu. Zamówienie trzeba było zrealizować w tempie ekspresowym i, o dziwo, udało mi się to bez większych problemów. Album to prezent dla pewnego pana, toteż zastosowałam nieco stonowaną kolorystykę. Zrezygnowałam też z wyrazistych, wypukłych ozdób.

Ze zdjęć spogląda uśmiechnięta twarz osoby, której już z nami nie ma. Wiecznego anarchisty, który żył i odszedł tak, jak chciał. Już nie posłuchamy razem piosenek Edith Piaf ani utworów kapeli Przejebane i tych chwil będzie mi bardzo brakowało.



No, cóż, zapraszam na wycieczkę do Paryża:

22 grudnia 2012

Kto by się spodziewał?

Zapewne niewielu się spodziewało, że koniec świata jednak nie nastąpi. A tu - niespodzianka! Rad nie rad trzeba było wydać dziś pieniądze na świąteczne zakupy. Dobra strona tej sytuacji jest taka, że w końcu można porzucić stylistykę okołoświąteczną.

Korzystając z okazji, że nic mi się nie chce robić, wrzucam fotki pudełka, które w ostatnich dniach zamówiono w pracowni. Pudełko wymiarami nie różni się od zaprezentowanego w moim kursie "Pudełko na fotografie", oprócz tego, że po wewnętrznej stronie przykrywki znajduje się ramka na zdjęcie. Wnętrze pudełka mają wypełnić słodycze.


Całość prezentuje się następująco:

20 grudnia 2012

Pod koniec nawet zaczęło mi się podobać

Sezon kartek świątecznych 2012 mogę uznać za zamknięty, jak się cieszę! Ostatnie kartki "zjechały z taśmy" właśnie dzisiaj. Powiem Wam w sekrecie, że pod koniec nawet zaczęło mi się podobać ich tworzenie, zwłaszcza ścinkowe choinki przypadły mi do gustu.

Udało mi się też wykorzystać prawie wszystkie ścinki z papierów świątecznych, gromadzone od dwóch sezonów.


Teraz przyszła pora na kolejne wyzwania! Na dniach nowy harmonogram warsztatów, na które zapraszam do pracowni. A tymczasem świąteczne kartki:

13 grudnia 2012

Wycieczka wirtualna

Tak sobie właśnie pomyślałam, że zaproszę Was dzisiaj na wycieczkę po pracowni, choćby wirtualną. Oczywiście, jeśli ktoś ma ochotę, możliwość i czas, zapraszam na odwiedziny w realu.

 
Najważniejszy jest "magazyn" niezbędnych materiałów i narzędzi:


Półki wg mojego projektu, szuflady kryją narzędzia do cięcia, preparaty do malowania i werniksowania, wykrojniki i całe pokłady stempli. Najbardziej mnie cieszy porządek w papierach:

12 grudnia 2012

Daleko jeszcze do świąt?

Znowu seria z  kartkami świątecznymi. Porządki i planowanie wszystkiego odkładam na przyszły tydzień, bo weekend zapowiada się bardzo intensywnie.

Już w piątek warsztaty kartkowe i torebkowe w pracowni "Żywioły Ziemi" w Lublinie, na które serdecznie zapraszam w imieniu swoim, jak i właścicielki pracowni. W sobotę "Debata o miasteczkach" na Starym Mieście, a wieczorem "Metal Shock Wave 2012", to już w Radzyniu. W poniedziałek z kolei instaluję wystawę prac uczestników kończących się właśnie "Rękoczynów", otwarcie wieczorem.


No, cóż, tak to wygląda u mnie, nie tylko przed świętami. Ale, co Was będę zanudzać, zobaczcie nowe kartki:

10 grudnia 2012

Niemoc przedświąteczna

Armageddon nadciąga, znaczy czas zacząć planować przygotowania do świąt. Tradycyjnie mam jakąś niemoc przedświąteczną w zakresie sprzątania, zmywanie i tym podobnych dupereli - w chałupie wszystko leży odłogiem i czeka.

Za to zaczynam bić swoje rekordy, jeśli chodzi o ilość wykonywanych dziennie kartek. Jeszcze do niedawna zrobienie JEDNEJ zajmowało mi cały dzień! A tu niespodziewanie udaje się tę ilość znacznie zwielokrotnić. Dzisiejsze i sprzed weekendu:


6 grudnia 2012

Masa solna

To kolejna nowość w moim repertuarze artystycznym.

Prób i błędów było stosunkowo niewiele, a to dlatego, że zaprosiłam do zabawy znanego mi eksperta od masy solnej, a mianowicie Monikę, która bezboleśnie wprowadziła mnie w arkana tej techniki.


Ciastka ulepione, wysuszone, pozostaje jeszcze pokolorować, co w wolnych chwilach czynię.

5 grudnia 2012

Otworzyłam się

Tak więc otworzyłam się. Pracownia już działa, odwiedzili mnie pierwsi goście, działalność przyniosła pewne dochody, zdaje się, że wszystko zaczyna iść w dobrym kierunku.

Do końca roku niedaleko, a z początkiem nowego oferta pracowni poszerzy się o nowe, ciekawe warsztaty, m.in. ceramikę.


A ja dziś pochwalę się nowymi kartkami świątecznymi. I tak to już chyba będzie przez najbliższe tygodnie, stylistyka okołoświąteczna. Kartki schodzą na bieżąco, zatem jeśli komuś któraś się spodoba, musi się nieco spieszyć.

29 listopada 2012

Przymiarka do nowej przestrzeni

Masa zajęć nie pozwala mi na dobre rozgościć się w pracowni i konkretnie zabrać się do roboty. Niemniej jednak dziś uszczknęłam sobie trochę czasu, aby co nieco się przymierzyć do nowej przestrzeni - czy wszystko do siebie i do mnie pasuje ;)

Najgorzej, jak człowiek źle się czuje w swoim miejscu pracy. Jeśli nie ma się ochoty spędzać czasu w jakimś miejscu, można zapomnieć o efektywnej, przynoszącej zadowolenie i korzyści pracy. Cóż mogę powiedzieć na temat dzisiejszego sprawdzianu? Jest nieźle! Atmosfera zdecydowanie sprzyja relaksowi. Jeden mankament, który odkryłam to nieco za wysoki stół. Albo krzesło za niskie. Do skorygowania bez problemu.


Tymczasem pokazuję moje dzisiejsze dokonania:

26 listopada 2012

To już jest koniec

...wiecznego przewracania całego mieszkania do góry nogami w poszukiwaniu tego akurat stempla czy kawałka papieru, przestawiania z kąta w kąt kilkudziesięciu pudełeczek, w celu dokopania się do tego z kwiatkami szydełkowymi, szukania z uporem wolnej powierzchni poziomej przez pozostałych domowników, niezbędnej do zrobienia sobie kanapki czy postawienia kubka z kawą.

To już minęło. Od dziś zaczyna się nowe życie. Pracownia wyłoniła się z niebytu i póki co, prezentuje się całkiem schludnie (chociaż jak zapewne się domyślacie, to raczej stan przejściowy). Na razie małe foto poglądowo-porównawcze, jak było i jak jest.



Przyszłość zapowiada się tak:

21 listopada 2012

Świąteczny klimat w pełni

To się nazywa zwyczajna złośliwość otoczenia! Z rana zauważyłam, że zapowiada się całkiem niezła pogoda, więc postanowiłam poświęcić nieco czasu na zrobienie zdjęć moim pracom. Niestety, jak się ogarnęłam z rzeczami "nie-do-odłożenia-na-później", słonęczną pogodę diabli wzięli i musiałam kombinować w tej kompletnej ciemnicy, co niestety widać na zdjęciach.

Cóż, nastrój świąteczny jak widać w pełni. W tym roku muszę skrupulatnie wszystko zaplanować, ponieważ Pan Małżonek zakomunikował mi, że na święta przyjedzie prawdopodobnie w Wigilię i dobrze będzie, jeśli rano. O! Więc tym razem wszystko na mojej głowie.


Ze świąt najbardziej cieszy się Sabina, dziś nawet odbyła się między nami rozmowa okołomikołajowa. Sabina snuje przypuszczenia:

19 listopada 2012

Pierwsze zmagania z nową techniką

Nadszedł w końcu czas na pierwszą odsłonę nowego kierunku w mojej twórczości. Są to zaledwie zaczątki, pierwsze próby zmagań z nową techniką, ale w głowie już kotłują się zalążki kolejnych projektów. Mam nadzieję wkrótce rzucić się w wir pracy, zwłaszcza, że materiał na dniach do mnie przyjedzie.


Tymczasem co chwila oglądam sobie i macam moje pierwsze, wykonane własnoręcznie naczynia!



14 listopada 2012

Jakby świątecznie

Wczoraj miałam dość hardcorowy dzień. Wiadro z farbą roztrzaskało mi się na ulicy. Niestety, na deszcz się nie zapowiadało, więc trzeba było to posprzątać. A farbę miałam nawet w torebce, w środku... Podobno cała ta akcja miała związek z tym, że wczoraj był 13-ty, niemniej jednak dziś postanowiłam wstrzymać się z malarskimi zapędami, chociaż czas pędzi nieubłaganie i zdecydowanie powinnam się z tym nieco sprawniej wyrabiać.

Póki co mam dla Was coś smacznego i świątecznego zarazem -  przepiśnik w co nieco zimowym klimacie. Ozdoby wykonane wg kursu na chipboardy, przypominają świąteczne ciasteczka. Jest też zawieszka w kształcie choinki.


Kolory za to może mało świąteczne, ale kto powiedeział, że mają być zawsze zielono-czerwono-złote?

11 listopada 2012

Zapraszam do udziału w konkursie

Pamiętacie ten wpis - LINK? Od tego czasu dużo się zmieniło. Długo to trwało i wymagało przewartościowania pewnych spraw w moim życiu. W końcu udało się podjąć decyzję - otwieram pracownię!

Nie tylko jako miejsce mojej pracy twórczej, ale przede wszystkim jako miejsce spotkań wszystkich kreatywnych ludzi z okolicy, którzy są fanami rękodzieła i wszelkich form spędzania czasu w sposób twórczy.
Póki co pochłaniają mnie kwestie remontowe, na dzień dzisiejszy sprawa przedstawia się tak:


a właściwie to nawet tak:


Plan jest taki, aby pracownia zaczęła pracę pełną parą wraz z początkiem nowego miesiąca.
Ale już dziś zapraszam do wspólnej zabawy, w której można wygrać fajną nagrodę. Co trzeba zrobić?

7 listopada 2012

Co nieco w temacie gwiazd

No, dobra, chyba się wkręciłam w te świąteczne klimaty. Chociaż jak to mówią "jedna jaskółka wiosny nie czyni". Ale po dzisiejszej scrapowej sesji coś tam w główce już kiełkuje odnośnie dalszego ciągu. Będzie co nieco w temacie gwiazd.

Dziś w formie zawieszek, czy to ozdoby na choinkę, czy jako świąteczna dekoracja okna. Są dwustronne, więc można je nawet  przyczepić do żyrandola.


Materiały dość pospolite - trochę falistej tektury, trochę farby, szary papier, nici, włóczka i guziki.

6 listopada 2012

Ozdobne wycinanki z tektury - kurs

Zgodnie z zapowiedzią, dziś zapraszam na kurs wykonywania ozdób z tektury, znanych pod nazwą chipboards.

Ja zazwyczaj wykorzystuję je do ozdobienia okładek notesów lub albumów (albo przepiśników), ale sądzę, że znajdzie się jeszcze sporo innych zastosowań dla tego rodzaju detali. Warto przed przystąpieniem do pracy zastanowić się nad przeznaczeniem naszych chipboardów, ponieważ to wskaże nam najwłaściwszy sposób wykończenia elementów.


Chipboards - jak wykonać?
Materiały i narzędzia:

5 listopada 2012

W przypływie dziwnej energii

Miewam czasami przypływ jakiejś dziwnej energii, tak mam niekiedy ochotę wziąć się do roboty, posprzątać, coś ugotować... wtedy siadam w fotelu, oddycham głęboko i czekam, aż mi przejdzie.

Bywa, że nie przechodzi. W takich chwilach szoruję do kuchni i tworzę, niekoniecznie z papieru, chociaż ideałem jest połączenie jednego z drugim. Taką możliwość daje na przykład praca nad przygotowaniem notatnika na przepisy kulinarne, zwanego zwyczajowo w świecie scrapbookerów "przepiśnikiem". W międzyczasie przygotuje się również obiad:



Przepiśniki ozdobiłam  kształtami wyciętymi z grubej tektury, a następnie pomalowanymi farbami. Jutro wrzucę kursik na wykonanie takich "chipboardów".

3 listopada 2012

Przedświąteczne eksperymenty

Czas płynie nieubłaganie i, rad nie rad, pora pomyśleć o nadciągających świętach. Jak już niejednokrotnie podkreślałam, niezbyt dobrze odnajduję się w tej świątecznej stylistyce. Tak mi to jakoś kiczem zalatuje.

Ale skoro jest okazja, to czemu nie wykorzystać jej na różnego rodzaju eksperymenty? Dziś eksperyment nr 1 - wory na prezenciory! Są dość pojemne: szer. ok 20 cm, wys. 28, zmieści się cała masa słodyczy.


Można też wykorzystać w charakterze świątecznej dekoracji:

1 listopada 2012

Ścinki

Dzisiejszy poranek był dość twórczy. Nawet udało mi się dość wcześnie wstać, pomimo tego, że wczoraj poszłam do łóżka koło drugiej. Zegar biologiczny mam już tak zaprogramowany, że budzę się koło szóstej trzydzieści i albo wstaję, albo śpię dalej. No, to dziś wstałam, chociaż to zbyt dużo powiedziane. Zwlokłam się, bo od kilku dni ból utrudnia mi normalne funkcjonowanie. Jakaś rwa kulszowa, albo coś w tym stylu, po prostu ani siedzieć, ani leżeć, ani nic. Mam nadzieję, że wkrótce przejdzie, bo mam trochę zajęć wymagających dość sprawnego poruszania się.

Wracając do twórczego początku dnia. Zawsze mam ogromne poczucie winy, gdy wyrzucam najmniejszy choćby kawałek papieru. Staram się wykorzystać maksymalnie każdy arkusz, ale jak zapewne wszystkie scrapujące osoby wiedzą doskonale, ścinków zawsze co nieco zostaje. Zbiera się je w pudełeczko, później w większe pudełko, w końcu przesypuje do obszernej szuflady/koszyka... to jest tak, jak z pojemnością poczty gmail - i nadal rośnie! Co z tym począć? Poza sposobem pokazanym kilka dni wcześniej, przyszło mi jeszcze na myśl wycinanie różnych kształtów, z których można stworzyć elementy tła lub dekoracji, o najbardziej popularnych kwiatkach i listkach nie wspominając. 


Toteż od rana przekładałam z miejsca na miejsce te mniumnie kawałeczki, a w rezultacie tej czynności powstały takie oto kartki: