8 września 2021

Pamiątkowy album Poli

Kto by się spodziewał, że na tym blogu zagości jeszcze jakaś nowa praca? A jednak - życie bywa przewrotne i potrafi zaskakiwać. Na przykład - wielkim zaskoczeniem dla naszej rodziny było pojawienie się na świecie Poli, mojej małej siostrzenicy, dla której powstał ten oto pamiątkowy album. Postanowiłam spotęgować efekt zaskoczenia i pokazać album na dawno zapomnianym blogu.

Może nie uwierzycie, ale wczesną wiosną podjęłam zdecydowane postanowienie, że kończę definitywnie z kartkami i podobnymi pierdołami... I na tę okoliczność kupiłam sobie trzy nowe zestawy wykrojników Sizzixa! Dokładnie z serii Thinlits Wildflower. Motywy polnych roślin, ich nieregularne, niczym potargane wiatrem kształty, zauroczyły mnie kompletnie, a na dodatek w idealny sposób wpisały się w to, co ostatnio mam w głowie. Przy okazji stwierdziłam, że praca z nimi to świetna okazja na wypróbowanie leżących od roku w szufladzie akwareli. Wycinanie i kolorowanie przyczyniło się do powstania nowej serii kartek, które być może kiedyś też wrzucę na bloga, oraz do zakupu kolejnych wykrojników. W rezultacie odnalazłam na nowo radość z tworzenia papierowych pamiątek. A pamiątkowy album Poli jest uzewnętrznieniem mojego nowego stylu.

Album utrzymany jest w odcieniach zieleni i beżu. Szukając odpowiedniego tła dla pomalowanych wycinanek, rozważałam różne opcje. Ostatecznie zdecydowałam się na papiery Craft O'Clock, z "nastrojowej-basicowej" serii. W tym pamiątkowym albumie wykorzystałam zestawy "Green Mood" oraz "White-Beige Mood"



Rozkładówki są zdobione dość oszczędnie, to głównie dlatego, aby nie przytłumić zbytnio zdjęć, które będą później umieszczone na stronach. Kształty roślin wycinam oczywiście z papieru do akwareli, aby nie sprawiały mi problemów podczas kolorowania.
Do zamaskowania połączeń poszczególnych arkuszy papieru użyłam koronek wyciętych wykrojnikami Sizzix - dzięki nim pamiątkowy album nabrał lekkości i romantycznego charakteru. Marginesy można będzie wykorzystać do umieszczenia dodatkowych informacji (np. data urodzin, imiona rodziców).







Napis na okładce pamiątkowego albumu to tekturowy alfabet ze Scrapińca, pokryty białym pudrem do embossingu. Bardzo lubię takie duże kształty liter. Są świetne zarówno do malowania, jak i oklejania, a nawet można na nich stosować technikę decoupage!



Każdy pamiątkowy album najlepiej prezentuje się w dopasowanym do jego charakteru pudełku. Baza tego pudełka powstała z tektury introligatorskiej, którą wstępnie okleiłam papierem pakowym. Na to dałam papiery z zielonego zestawu basic Craft O'Clock. Okienko podkleiłam cienkim arkuszem pleksy z odzysku (jest to fragment opakowania po jakichś wykrojnikach). Koronka to doskonały sposób na zamaskowanie wszelkich nierówności.



Tak w skrócie prezentuje się pamiątkowy album Poli, który siostrzenica otrzymała w prezencie na chrzest od swoich dziadków (czyli moich rodziców).

A na koniec, jeśli jesteście ciekawi, co nowego u mnie po dłuższej przerwie. W sumie nie ma jakichś oszałamiających zmian - nadal pracuję jako instruktor rękodzieła, przez co mam niewiele czasu na inne rękodzielnicze realizacje. Podejmuję jednak nowe wyzwania i w miarę możliwości uczę się nowych technik. Zrobiłam kilka makramowych kwietników, wydziergałam wełniany sweter, jesienią byłam na kursie tkaniny artystycznej, którego efektem są abstrakcyjne gobeliny oraz chodnik z moich starych spódnic. Wkrótce wybieram się na nowy kurs i będzie on poniekąd związany z papierem, więc być może zobaczycie na blogu jakieś szczegóły.
Staram się też zdobywać doświadczenia w dziedzinach zupełnie nierękodzielniczych. Ostatnie miesiące to czas festiwali, w których miałam przyjemność nie tylko brać udział, ale również pracować przy ich organizacji. Były to bardzo inspirujące doświadczenia.
Oczywiście, czasem zdarza mi się zrealizować jakieś zamówienie z rodzaju tych kartkowo-scrapowych, ale nie poświęcam na to tyle czasu, co kiedyś. I to już zapewne się nie zmieni. Odzyskałam tak wiele przestrzeni na nowe zainteresowania, książki, że nie mam już ochoty wracać do wielogodzinnych sesji w pracowni. Zresztą, moje podejście do scrapbookingu mocno ewoluowało od ostatniego wpisu. Być może kiedyś podzielę się z Wami refleksjami na ten temat. Ale na dziś tyle. Pozdrawiam serdecznie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz