Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foto. Pokaż wszystkie posty

20 września 2017

Rustykalnie

Jesień powoli staje się faktem. Wraz z wszelkimi tego konsekwencjami. Infekcja gardła wybitnie daje odczuć, że to już TEN czas. A może to skutek uboczny warsztatów śpiewu tradycyjnego, w których wzięłam udział w ostatni weekend? Co by nie było przyczyną, jesień jest tuż za rogiem. A pierwsza jej faza, ta pięknie kolorowa, słoneczna i ciepła, szczególnie mi odpowiada.

W moim ogrodzie przekwitły już mimozy, a dzika róża okryła się mnóstwem czerwonych owoców. Nieśmiertelniki wznoszą swoje kolorowe główki ku słońcu, a miniaturowe słoneczniki uginają się pod ciężarem pełnych kwiatów.


6 czerwca 2017

O mojej blogowej nieobecności

Dziś w końcu uchylę rąbka tajemnicy i zdradzę Wam częściowo przyczyny mojej blogowej nieobecności w ostatnim miesiącu. Ale może wszystko po kolei...

Siedem lat temu, wraz z moją rodziną przeprowadziliśmy się do małego, jednorodzinnego domku w centrum niewielkiego miasteczka. Wokół domu znajduje się kilkuarowy teren, który dotąd nie doczekał się jakiejś szczególnej uwagi. Głównie z braku czasu i jakiegoś sensownego pomysłu. Zwykle porastała go trawa lub chwasty. Częściej to drugie. W tym roku, a właściwie to już ubiegłej jesieni, postanowiłam taki stan rzeczy zmienić. Od dłuższego czasu marzyłam o własnej działce warzywnej. Jesienią przekopałam kilkumetrowy kawałek ziemi pod uprawę warzyw, a jak tylko zrobiło się ciepło po zimie, zabrałam się za przygotowania do zasiewu nasion. A potem to już leci - wysadzanie, pielenie podlewanie, a wszystko dość mocno angażuje czas, energię i... pieniądze. Ale czym są te poświęcenia w obliczu objadania się sałatką z samodzielnie wyhodowanej rukoli?


A teraz zapraszam na krótką wycieczkę do mojego zielonego królestwa. Bez lilak znajduje się w samym sercu posiadłości i znajdował się na działce, zanim jeszcze się wprowadziliśmy. W ciągu kilku lat rozrósł się niesamowicie.

14 sierpnia 2016

Notesownia na Placu Rybnym

Notesownia to warsztaty tworzenia notesów, które miałam przyjemność poprowadzić w Lublinie na Placu Rybnym. Odbywały się one w ramach cyklu działań pt. "Plac Rybny - projekt letni", które realizowane są przez Fundację Teatrikon, Fundację Sempre a Frente, Radę Dzielnicy Stare Miasto oraz Cydr Lubelski.

Lublin powitał nas piękną pogodą oraz przyjazną atmosferą. Ja uwielbiam lubelskie Stare Miasto i bywam na nim tak często, jak tylko jest to możliwe. Zatem sceneria warsztatów była idealna.


Uczestnicy wykonywali notesy wg własnych pomysłów, z założenia miały one nawiązywać do historii Placu Rybnego, na którym dawniej odbywał się targ, było gwarno, tłoczno i handlowano m.in. rybami.
Notesy powstawały z ogólnodostępnych materiałów, nie wymagały użycia specjalistycznego sprzętu (no, może poza bindownicą), zatem każdy uczestnik jest w stanie podobny przedmiot wykonać później w domu.
A bawiliśmy się właśnie tak:


20 września 2015

Piękne plany

Za oknem zrobiło się ponuro i pada deszcz. A miałam takie piękne plany na dzisiejszy dzień... Miał być las i grzybki, a ostatecznie będzie przesiadywanie w pracowni.

W sumie też nie najgorsza opcja, zwłaszcza, że przed weekendem dotarły do mnie nowe wykrojniki i inne jeszcze atrakcje.


Między innymi Memory Box Fresh Foliage Die, którym posłużyłam się wykonując ostatnią kopertówkę. Całość zyskała wręcz wiosenny charakter, sądzę, że to właśnie dzięki wdzięcznym listkom w subtelnym odcieniu zieleni.

13 września 2015

Pracownia w stylu retro

Dawno już nie było żadnych fotek z pracowni (chociaż było wielokrotnie ich obiecywanie). Dziś nadrabiam tę zaległość, więc macie okazję do mnie zajrzeć i podejrzeć, jak powstają prezentowane na blogu prace.

Ci, którzy są ze mną od początku mojej wielkiej przygody z kartkowaniem i scrapowaniem, pamiętają, kiedy zrodził się zamysł utworzenia jej w tym miejscu. Jeśli ktoś bywa tu od niedawna, może sobie KLIKNĄĆ, aby mieć świadomość, jak to wyglądało. Tak, kochani... w maju minęło 5 lat od momentu podjęcia tej decyzji.


Przez ten czas sporo się działo, pracownia ewoluowała, czasami bywała przenoszona w mniej lub bardziej przyjazne miejsca. To pozwoliło mi dojrzeć do zdania, że jej miejsce jest jednak tutaj.

21 maja 2015

Przemiany

W pracowni wciąż przemiany. Mimo to, że najczęściej panuje w niej chaos, pojawiają się kolejne prace. Ostatnio powstały podziękowania dla rodziców, w postaci kartek w pudełkach.

Nieco tajemnicze papiery Primy oraz kwiatki z kalki technicznej całkiem nieźle się zgrały. Kartki są zdobione z dwóch stron i sądzę, że będzie to stały trend.


3 listopada 2014

Taki styl

Moje prace mają zdecydowanie charakter retro. Od kiedy rozpoczęłam swoją przygodę z tworzeniem kartek i albumów, taki styl spodobał mi się najbardziej, a z czasem moje uwielbienie dla niego jeszcze się pogłębiło.

Myślę, że ten, a nie inny wybór (o ile to w ogóle był wybór) nie był przypadkowy. Lubię otaczać się przedmiotami, które gdyby umiały mówić, mogłyby opowiedzieć dobry kawał historii. Bardziej cenię to, co stare, niemal w ostatniej chwili ocalone przed kompletnym zniszczeniem, niż to, co można kupić w choćby najbardziej ekskluzywnym sklepie. Teraz trudno mi określić, czy moje zamiłowanie do staroci przełożyło się na styl wykonywanych prac, czy też charakter moich tworów uwarunkował mój sposób postrzegania najbliższego otoczenia... Tak, to jest chyba przykład na to, jak hobby wpływa na nasze życie. A może odwrotnie?


Po tym wstępie nie pozostaje mi nic innego, jak zaprezentować kolejną pracę w stylu vintage. Tym razem chłopięca, choć nadal romantyczna. Z motywem konika - uroczej dziecięcej zabawki. Praca idealnie wpisuje się w temat wyzwania, które trwa aktualnie na blogu Kartkowe ABC, zatem postanowiłam spróbować w nim swoich sił:

28 września 2014

Bliżej natury

Ogólny kryzys trwa nadal, można by rzec, że przechodzi w kolejne fazy. W jednym tygodniu zdarza mi cierpieć na smutek i twórczą niemoc, a w kolejnym zmagam się z przeziębieniem, co w rezultacie sprowadza się do twórczej niemocy też.

A tymczasem w najlepsze trwa sezon przetwarzania wszelkich dóbr natury. No, cóż... w ostatnich latach miałam z tym lekkie obsuwy, ale mój obecny kierunek, by być bliżej natury, skutecznie przekłada się na aktywność na tym polu.


Udało mi się też spędzić w pracowni trochę czasu, który upływał głównie na słuchaniu muzyki. Jedyną pracą, którą mogę się Wam pochwalić, jest księga weselna z inicjałem. Rzecz jasna zgodnie z nurtem "być bliżej natury" w naturalnych kolorach, z wykorzystaniem naturalnie szarego płótna:

12 sierpnia 2014

Wciąż mamy wakacje

Trochę Was zaniedbałam, ale mam nadzieję, że udzielicie mi jakiejś taryfy ulgowej, wszak wciąż mamy wakacje. Chociaż ja akurat jestem jeszcze przed. Niemniej jednak ostatnio niezbyt często przesiadywałam w pracowni, zupełnie inne rzeczy miałam w głowie. Między innymi eksperymenty fotograficzne, mniej lub bardziej udane, ponieważ w tej dziedzinie nadal czuję się jakaś niespełniona.


Moim zmaganiom najczęściej towarzyszy Sabina, która jest modelką wdzięczną:

29 lipca 2014

Były ciekawsze rzeczy

Kolejny upalny weekend za nami. Muszę się Wam przyznać, że spędziłam bardzo mało czasu w pracowni, tak mniej więcej tyle, co nic.

Toteż do zaprezentowania mam tylko jedną pracę - kartka ślubna w pudełku:


21 lipca 2014

Terapia kolorem

Czyż pogoda nie jest fantastyczna? Wiem, że nie wszyscy przepadają za zbyt wysokimi temperaturami. Mi jednak nie przeszkadzają one zbyt szczególnie. Zawsze można zastosować terapię kolorem - na ochłodę nieco morskich odcieni.

W takiej właśnie kolorystyce powstały ostatnie albumy na fotografie, a dziś zaprezentuję Wam kartki ślubne:


19 lipca 2014

Entuzjazm maleje z wiekiem

Weekend, weekend;) Upływa trochę inaczej niż zwykle. Wczoraj udało mi się spotkać ze znajomymi i posłuchać nieco muzyki na żywo. Poza tym dzieciarnia w domu, więc spędzam czas naprzemiennie w pracowni i w kuchni.

W tym ostatnim miejscu głównie jako nadzorca, gdyż dziewczyny mają swój niemały udział we wszelkich czynnościach. Obserwuję pewną prawidłowość: entuzjazm do działań kuchennych maleje z wiekiem, niestety. Najchętniej w prace angażuje się Sabina, która dziś z ogromnym zaangażowaniem wałkowała placki na makaron.


W pracowni równie twórczo. Kolejne albumy, tym razem na mniej oficjalne okazje. Szare płótno, stemple i niesamowite papiery Bo Bunny. Rozmiar nieco zmieniony, pozwala na wklejenie dwóch zdjęć pocztówkowych na jednej stronie.

24 czerwca 2014

Odwiedziny Suflerki

Znacie portal artillo? Kupujecie tam? Wystawiacie może swoje prace? Ja zdecydowałam się na założenie butiku niemal dwa lata temu i muszę przyznać, że jest to moja ulubiona galeria. Łatwa w obsłudze, doskonały kontakt z administracją i najniższa prowizja - czy można chcieć czegoś więcej?

Od pewnego czasu portal prowadzi bloga o nazwie Suflerka, który jest źródłem inspiracji i informacji o świecie handmade. Na blogu znajdziecie m.in.: kursy DIY, prezentacje miejsc wartych odwiedzenia, a także wywiady z projektantami artillo.




Ostatnio Suflerka niesamowicie mnie zaskoczyła propozycją udzielenia wywiadu na temat mojej pasji, początków rękodzielniczej twórczości i kolejnych etapach jej rozwoju. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się o mnie czegoś więcej, zapraszam do lektury >>> Kawa i babeczki.

20 czerwca 2014

Żywa kolorystyka

W mojej pracowni zazwyczaj powstają prace w bezpiecznej, pastelowej kolorystyce. Taka najbardziej do mnie przemawia i świetnie się komponuje z moimi ulubionymi dodatkami - koronkami, delikatnymi różyczkami, perełkami.

Czasem jednak zdarza mi się popełniać prace niezwykle wyróżniające się na tle zazwyczaj powstających przedmiotów. Coś kolorystycznie zupełnie odmiennego powstało w ostatnim tygodniu, a efekty możecie zobaczyć poniżej.


Kartki przeznaczone dla Pań przedszkolanek, więc żywa kolorystyka to pierwsze, co przyszło mi na myśl podczas ich projektowania, a guziki doskonale wpisały się w całość.

3 czerwca 2014

Nowe-stare miejsce

Zmiany, zmiany, zmiany! Nadeszła pora, aby uchylić rąbka tajemnicy i zakomunikować Wam, że pracownia AnnaMaria wraca na stare miejsce, czyli ulicę Spokojną 12 w Radzyniu Podlaskim. Z tej okazji przygotowałam sesję poglądową nowego-starego miejsca, abyście mogli podejrzeć, co się zmieniło, a co zostało po staremu.

Oczywiście wszystkich, którzy mieszkają lub będą przebywać w okolicy serdecznie zapraszam na odwiedziny we własnej osobie - nawet jeśli nie macie ochoty na zakup moich prac, z pewnością możecie liczyć na chwilę rozmowy, filiżankę kawy, a przy odrobinie szczęścia na babeczki (dziś akurat mam jagodowe, zatem kto ma ochotę na popołudniową kawę?).


Jeśli jednak wybierzecie się w celu zakupowym, mam również doskonałą wiadomość - do 22 czerwca na wszystkie prace dostępne w pracowni otrzymacie 15% rabatu, a na prace wykonywane na zamówienie - rabat w wysokości 10%. Do 22 czerwca trwa także promocja na wybrane produkty w moim sklepie na artillo, do którego również serdecznie zapraszam, zwłaszcza tych, którzy nie mają pojęcia gdzież ten Radzyń Podlaski jest położony.

2 kwietnia 2014

Kiermasz Wiosenny w Radzyniu Podlaskim

W ubiegłą niedzielę mieliśmy okazję spotkać się w gronie lokalnych twórców i sympatyków wszelkiego rodzaju twórczości. Bardzo się cieszę, że po raz kolejny udało nam się zorganizować imprezę, która przyciągnęła tak liczną publiczność.

Na Kiermaszu Wiosennym zaprezentowało się blisko 40 wystawców, w gronie których znaleźli się rękodzielnicy, pasjonaci, organizacje pozarządowe, właściciele firm związanych z branżą ślubną i inni. Przestrzeń do wspólnego spotkania stanowiły wnętrza i dziedziniec Pałacu Potockich w Radzyniu Podlaskim, gdzie zapanowała przyjazna atmosfera, sprzyjająca nawiązywaniu nowych znajomości i pogłębianiu już istniejących.


Zwiedzający mieli okazję zapoznać się z artystycznym potencjałem najbliższej okolicy, obejrzeć i zakupić niezwykłe przedmioty wykonane z dbałością o każdy szczegół, wziąć udział w warsztatach rękodzieła, wypróbować nowinki kosmetyczne, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, postrzelać z łuku, czy przejechać się motocyklem. Tego ostatniego nie mogłam sobie odmówić, co było przeżyciem przerażająco niesamowitym!

16 grudnia 2013

W świątecznej atmosferze

Ostatnio nie często mieliście okazję mnie tu spotkać. Główną przyczyną były sprawy organizacyjne związane z przygotowaniem kiermaszu mikołajkowego, który odbył się 8 grudnia. Co prawda minął już tydzień i emocje nieco opadły, niemniej jednak fajnie sobie co jakiś czas przypomnieć tę atmosferę. Było fantastycznie!

Mam wrażenie, że wszystko tego dnia nam sprzyjało - dopisali wystawcy, artyści, zwiedzający, nawet pogoda była po naszej stronie. Włożyliśmy dużo wysiłku i serca, aby przygotować cały szereg atrakcji - warsztaty, program artystyczny, sesja fotograficzna, świąteczny wystrój - i muszę przyznać, że zostało to docenione, publiczność nie zawiodła, a tego przy organizacji imprez zawsze obawiamy się najbardziej.
Kiermasz był okazją nie tylko do zaprezentowania swojej twórczości, ale również, a może przede wszystkim do dobrej zabawy. Uczestnicy mieli możliwość spotkania (poznania) osób o podobnych zamiłowaniach, spróbowania swoich sił w wykonywaniu dekoracji świątecznych podczas warsztatów, posłuchania lokalnych muzyków, a nawet wspólnego z nimi śpiewania. Mam nadzieję, że takich okazji będzie więcej w kolejnych latach.
Dla mnie kiermasz był także sprawdzianem zdolności organizatorskich. Pracy było dużo, czasem bywało pod górę i zdarzały się chwile zwątpienia w sens całego działania. Na szczęście znaleźli się wokół mnie ludzie, którzy wyciągnęli pomocną dłoń, wsparli dobrym słowem, doradzili, jednym słowem - bardzo, bardzo pomogli. Za co po raz kolejny wszystkim dziękuję!

photo Kiermasz01a_zps0dffbd1f.jpg

A żeby słowa nie pozostały puste, poniżej krótka fotorelacja z imprezy (fotografie wykonała Kasia Wodowska, wykorzystano w poście za zgodą autorki):

27 sierpnia 2013

Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy

Czas tak szybko mija, lato ledwie się zaczęło, a już jest po żniwach, przenikliwe zimno wieczorem i nad ranem wyraźnie daje do zrozumienia, że jesień tuż tuż. Wkrótce trzeba będzie znowu palić w piecach, a o lecie przypominać nam będą zdjęcia, na których udało się uchwycić atmosferę letnich dni.



Można by pomyśleć, że latem zupełnie się oddaliłam od scrapowego świata, ale to tylko pozory. Wbrew temu, co możecie zobaczyć na blogu, w pracowni powstało dość dużo nowych przedmiotów. Mam nadzieję, że na dobre uda mi się wskoczyć w codzienny rytm funkcjonowania blogowego i w najbliższych dniach zaprezentuję Wam przynajmniej część ostatnio zrealizowanych pozycji.
Kartka z bocianem - co prawda bociany zbierają się właśnie do odlotu, ale motyw okazał się niezwykle popularny.

20 czerwca 2013

Portfolio artysty

Ostatnio otrzymałam zlecenie wykonania albumu do wklejania zdjęć przedstawiających zrealizowane projekty dekoratorskie.

Zamawiającą była moja koleżanka zajmująca się dekoracją wnętrz - Joanna Gadamska, która prowadzi pracownię "Reszta Świata", również w Radzyniu Podlaskim. Album miał odzwierciedlać osobowość Joanny i wpasowywać się w styl pracowni.


Postawiłam na szare płótno, przeszycia i skrawki rozmaitych papierów w delikatnych deseniach, do tego nieco koronki, odbitki ptaków, kluczyk z ciuchlandu i naprędce wydziergany szydełkowy kwiatek. Prezentuje się to tak:

16 kwietnia 2013

Impuls do pracy

Znowu przepadłam na kilka dni, a tym razem za sprawą nie cierpiących zwłoki zajęć w obrębie mojej posiadłości. Właściwie nic szczególnie pilnego nie było do roboty, ale skoro już poczułam impuls do pracy, postanowiłam to wykorzystać, bo zazwyczaj ociągam się z takimi zajęciami niemiłosiernie długo.


W wolnych chwilach  zaglądałam oczywiście do pracowni, zatem co nieco mogę Wam dziś zaprezentować. A co to będzie?


A no, w związku z tym, że rozpoczyna się sezon ślubny, postanowiłam wykonać kilka prac nawiązujących do tego tematu. Światło dzienne ujrzały już kopertówki z życzeniami dla nowożeńców, dziś również coś związanego z obdarowywaniem Młodych dobrym słowem - księga pamiątkowa na wpisy gości. Przeglądana co jakiś czas z pewnością pozwoli na przywołanie miłych wspomnień i wyjątkowej atmosfery tego szczególnego dnia.