Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miniatury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miniatury. Pokaż wszystkie posty

10 lutego 2019

Niedziela w sypialni

Ostatnio wspomniałam Wam, że jeszcze w tym miesiącu zobaczycie mój kolejny sposób na wykorzystanie tekturowych ścinków, których w mojej pracowni powstaje całkiem sporo. To dziś właśnie spełniam moją zapowiedź. Ale zacznijmy od początku.

Jeśli jesteście długoletnimi obserwatorami mojego bloga, to być może pamiętacie post sprzed trzech lat, w którym pisałam Wam o moim zachwycie nad miniaturowymi meblami, generalnie nad domkami dla lalek. Powstały wówczas moje pierwsze prace, które przypominam Wam dziś na końcu tego posta.


Od tamtej pory czasu minęło sporo, ale fascynacja miniaturowym światem nie minęła. Tylko jakoś nie było okazji, a także i czasu, żeby się za to zabrać... Niemniej jednak w głowie powstawały pomysły, a wśród nich także koncepcja stworzenia sypialni, która w tym tygodniu doczekała się realizacji.
Nie będę ukrywać, że do pracy zmotywowały mnie bardzo Autorki bloga Art Daily Cafe, które na luty zaplanowały podróż w sferę nocnych i dziennych marzeń w kolorze indygo. Cóż... ja kolorystycznie trochę odpłynęłam, ale motyw sypialni jak najbardziej wpisuje się w temat inspiracji.

11 stycznia 2016

Biblioteczka

Dziś kolejna odsłona mojego miniaturowego świata, który sobie powoli powstaje. Postanowiłam tym razem wziąć się za nieco większy gabaryt. Padło na biblioteczkę, chociaż książki raczej nie prędko w niej zagoszczą.

Mebelek jest dwukolorowy i tym razem nie postarzałam go. Do malowania użyłam farb akrylowych i przyznam Wam szczerze, że nie jest to najlepszy wybór do tego typu prac. Być może farba była zbyt gęsta i to wpłynęło na bardzo nierównomierne rozprowadzanie jej. Obawiałam się jednak, że zbytnie rozwodnienie mogłoby niekorzystnie wpłynąć na tekturę, z której biblioteczka jest wykonana.


Rośliny użyte w kompozycji są prawdziwe, natomiast doniczki z terakoty kupiłam kilka lat temu w ciuchlandzie. Już wtedy krążył mi gdzieś w zakamarkach umysłu ten miniaturowy świat.

7 stycznia 2016

Nowy blogowy rok

Tak więc witajcie w Nowym Roku! Minął już, co prawda, jego pierwszy tydzień. Ale zwlekałam z kolejnym postem po to, by jakoś efektownie rozpocząć nowy blogowy rok. A co dobrego on przyniesie?

Kolejne wycieczki w głąb rękodzielniczego świata. Na początek coś, co fascynuje mnie już od ponad roku - miniatury! Urzekły mnie od pierwszego wejrzenia, lecz mimo to, minęło sporo czasu, zanim postanowiłam się z nimi zmierzyć osobiście. Przez kilka miesięcy wpadałam w zachwyt oglądając prace innych, bardziej doświadczonych osób. Ten tydzień okazał się przełomowy i dziś prezentuję Wam moje absolutne początki w tej dziedzinie. Komódka (wysokość 8 cm), którą wyobrażałam sobie zupełnie inaczej, powstała w jeden wieczór. A następnego postanowiłam do niej stworzyć anturaż w podobnym stylu. Projekt najpierw rozrysowałam na papierze, z jego realizacją nie miałam żadnych problemów (chyba przydały się studia na politechnice;) ). Kłopotliwe było jedynie ustalenie odpowiednich wymiarów - w wyobraźni widziałam tę komódkę jako niską i szeroką, ale wyszło, jak wyszło.


Przyznam się Wam szczerze, że już dawno nie miałam tyle frajdy z tworzenia, jak przy klejeniu tego mebelka. A plusem jest także to, że w końcu mogę wykorzystać wszystkie odpadki z tektury, które zostają po albumach i pudełkach, a których żal wyrzucić. Ścinków nazbierałam już sporo, a niemal każdego dnia przybywają nowe, zatem wkrótce możecie spodziewać się kolejnych miniaturowych realizacji.