13 marca 2014

Panuje tu totalny pierdolnik

Mówiłam, tak, tak. Mówiłam, że nie będę Was zamęczać zdjęciami zaproszeń, a póki co, post za postem, w koło Macieju, zaproszenia. Kolejne ślubne, w mojej ulubionej formie koperty, nieco bogaciej ozdobione; powstały tylko trzy sztuki, dla gości "specjalnych".

 photo Zaproszenia15B0lubne008a_zps193e5857.jpg

 photo Zaproszenia15B0lubne008c_zps8a6a080b.jpg

 photo Zaproszenia15B0lubne008d_zpsb52cc392.jpg

 photo Zaproszenia15B0lubne008e_zps651155f8.jpg

 photo Zaproszenia15B0lubne008b_zps3ed1a498.jpg

 photo Zaproszenia15B0lubne008f_zpsb9b64fb8.jpg

Zaproszenie ślubne w formie koperty.
Wymiary: 10x21 cm.

Aby nie było tak całkiem monotematycznie, to na deser zapraszam Was do mojej pracowni. Dawno nie pokazywałam tej zakulisowej scenerii. A ta stale ulega drobnym metamorfozom. Co jakiś robię sobie reorganizację przestrzeni, przybywają też nowe elementy. Jedno, co się nie zmienia, to to, że prawie zawsze panuje tu totalny pierdolnik. Próbowałam nad tym w swoim czasie zapanować - sprzątać po skończeniu jednej pracy, sprzątać przed wyjściem do domu, ale albo brakowało mi na to czasu, albo konsekwencji, w każdym razie zawiesiłam kwestie porządkowania pracowni na czas bliżej nieokreślony.
Od niedawna mam w pracowni stół zestawiony w kształcie litery L. I muszę Wam powiedzieć, że chociaż zajmuje więcej miejsca, jest zdecydowanie wygodniej. Jedna część stanowi blat roboczy, z gilotyną, matami do cięcia i drobnymi narzędziami, druga część to miejsce na urządzenia.

 photo Pracownia10a_zps566462b5.jpg

 photo Pracownia10b_zps62d59dfa.jpg

Kolejnym nowym rozwiązaniem, które bardzo sobie chwalę, to gablota z wykrojnikami. Gablotę zakupiłam okazjonalnie za grosze, przemalowałam i wmontowałam w nią obciągnięty tkaniną styropian. Wykrojniki przypinam sobie szpilkami. Super mieć wszystkie kształty przed oczami podczas pracy. Grube wykrojniki trzymam co prawda w szufladzie, ale na tablicy przypięte mam wycięte nimi kształty.

 photo Pracownia10c_zpsd374c57d.jpg

I jeszcze zbliżenie na moje ulubione narzędzia do prac precyzyjnych. Korzystam z nich każdego dnia i chociaż kiedyś obywałam się bez nich, to zdecydowania poprawiają komfort tworzenia nowych prac. Mata z podziałką co 0,5 cm (wg mnie najlepsza, jaka może się trafić), skalpel Olfy, nożyczki z Lidla, dłutka kulkowe w różnych rozmiarach, igła introligatorska, poduszka do wygniatania, tusz distress do odbijania napisów, oraz brązowy tusz dovecraft do postarzania krawędzi (używam bezpośrednio z poduszki, to dlatego taka sfatygowana) - bez tego już trudno mi wyobrazić sobie codzienną egzystencję w pracowni.

 photo Pracownia10d_zps3da6e3c2.jpg

W tle moje dzisiejsze dokonania, które na szczęście nie są już zaproszeniami i zostaną zaprezentowane w następnym poście.

 photo Pracownia10e_zps656478ab.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz