31 stycznia 2012

Nie ma lekko

Tak, to ostatnio najczęściej nasuwające się spostrzeżenie. I zapewne wszyscy wiedzą, o co chodzi - codzienne obowiązki, nieposłuszne dzieci, milion potrzebnych i niepotrzebnych spraw na głowie, chroniczny brak czasu na wszystkie zajęcia - obecnie tak ma prawie każdy, no, może za wyjątkiem nieposłusznych dzieci. Cóż, nikt nikomu nie obiecywał, że będzie inaczej. I raczej nie ma się co łudzić, że nastąpi jakaś zmiana w tym temacie. Niespodziewane problemy, nowe sprawy do załatwienia, kolejne wyzwania, którym trzeba sprostać, pojawią się, zanim jeszcze zdołamy uporać się z poprzednimi. Taka już uroda tego świata.


No, to już mniej więcej wyjaśniłam, czego mnie tu tak długo nie było. A szczegóły...?
W październiku powróciłam do szkoły. Po sześcioletniej przerwie. Sytuacja od tamtej pory o tyle uległa zmianie, że zamiast zakuwania mam więcej rysowania. Dodatkowym pozytywnym aspektem są inspiracje podsuwane nam przez wykładowców. Dzięki nim zapoznałam się bliżej z życiem i twórczością van Gogha, a to z kolei zaowocowało w pierwsze eksperymenty z użyciem pędzli i farb. Póki co nic jeszcze nie nadaje się do pokazania, może oprócz na szybko zrobionych obrazków wykonanych tuszami alkoholowymi na papierze fotograficznym (pierwotnie miały być na zaliczenie, ale ostatecznie dałam coś innego). Minusem całej sprawy jest jednak konieczność dojeżdżania do Lublina trzy razy w miesiącu (zwłaszcza w taką pogodę, jak dziś).

Końcówka ubiegłego roku upłynęła bardzo pracowicie, głównie na zajęciach okołoremontowych, o czym już wspominałam w poprzednich postach. Jak to najczęściej bywa, remont jednego kąta pociąga za sobą konieczność wyremontowania kolejnych, zatem w przypływie weny twórczej udało mi się w tydzień(!), samodzielnie(!) przemienić pomieszczenie po dawnej kuchni na jasny, wielofunkcyjny pokój dzienny.

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket


Na zakończenie zapraszam na candy urodzinowe (tak, tak, kolejny jubileusz... nie ma lekko, latka lecą). Na początek skromnie - tradycyjnie szydełkowe kwiatuszki, ale postaram się przez cały miesiąc dorzucać nowe skarby. Na zgłoszenia czekam do końca lutego.

Photobucket