7 lutego 2012

Kreatywne hobby...?

Dziś refleksja na temat pojawiających się ostatnio w środowisku scrabookerów apeli o... wsparcie materialne. Ogłaszają je osoby zamierzające spróbować swych sił w scrapbookingu i ewentualnie kontynuować później swoją twórczość. Sprawa wzbudza dość silne emocje na forum scrappasjon (link), bo czy dobrą metodą rozpoczynania swojej przygody z tym hobby jest wyproszenie jakichś przydasi u bardziej doświadczonych koleżanek? Bardzo spodobało mi się to, co napisała na ten temat Nordstjerna (mam nadzieję, że nie będzie miała mi za złe, jeśli zacytuję jej wypowiedź):

"Nazwa całej tej zabawy wzięła się z pierwotnego znaczenia słowa scrap - ścinek, resztka. Czyli - ni mniej, ni więcej, tylko kreatywne wykorzystanie różnego rodzaju ścinków, materiałów recyklingowych itp.
Obsesyjne zakupy i składanie pracy z samych gotowców jakoś tak mi się średnio z kreatywnością kojarzy.
I cała ta marketingowa machina do ssania pieniędzy, która została uruchomiona pod nazwą "scrapbooking" (czy może raczej sprytnie sobie ją zawłaszczyła) wywiera presję, żeby mieć, kupować (nowe wzory, nowości, kolekcje, marketing, kasa, kasa, kasa) - wkręca scrapujące dziewczyny w jakiś, w moim odczuciu, obłęd.
Dochodzi do tego, że pojawiają się ostatnio głosy, że ładną kartkę można zrobić tylko z użyciem wykrojników. Jak dla mnie - to coś tu stoi na głowie.
Może to mocno powiedziane, ale to prawda: świetną pracę można wykonać naprawdę minimalnymi środkami - za pomocą tektury falistej, farb i cienkopisu. Kilka efektownych dodatków może pracy dodać charakteru, ale i bez nich można stworzyć coś pięknego. Ale podstawowym warunkiem jest twórcze spojrzenie na otaczające materiały - a tego niestety nie da się kupić."

Tak. Sama przyznam się, że chociaż budżet nie pozwala na szaleństwa, całkiem spore już poczyniłam hm... inwestycje. Czy przełożyło się to na atrakcyjność moich prac? Ocena nie należy do mnie. Niemniej jednak uważam, że jeśli się nie potrafi złożyć scrapa "z niczego", to i najbardziej bajeranckie dodatki i cud-maszynki nie pomogą.

Zatem aby udowodnić (zwłaszcza sobie), że żadne (kolejne) zakupy nie są absolutną koniecznością, postanowiłam podziałać destrukcyjnie i rozłożyć na czynniki pierwsze starą książkę. Korzystając z powstałego w ten sposób papieru złożyłam kilka kartek.

Na początek trudno się było oprzeć i całkowicie zrezygnować z typowo scrapowych akcesoriów, zwłaszcza, gdy były to okupione wieloma wyrzeczeniami stemple:

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Później ograniczeniom oparły się dziurkacze:

Photobucket

Photobucket

W końcu jednak udało się oprzeć pokusie:

Photobucket

Photobucket

Wykorzystane materiały to głównie kartki starej książki, kolorowe kartony z papierniczego, farba akrylowa i klej magic, który jest zdolny wykonać całkiem przyzwoity embossing.

Fanów wszelkich prac wykonanych z "tego, co tam się wala po domu" zapraszam na wyzwanie, na forum scrappasion.

A na zakończenie przypominam o moim candy, do którego dokładam kilka starych kartek ze słodkim załącznikiem:

Photobucket

8 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wpis i taki hmmmmm... prawdziwy.
    Kartki wyszły rewelacyjnie zwłaszcza ta oparta na dziurkaczach :)
    pozdrawiam i zapraszam na candy do siebie

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie! Fajne kartki wyszły i fajnie, że poruszyłaś ten temat :) I dzięki za promowanie scrappassionowego wyzwania! Ja pracuję pilnie nad albumem - strrrrrrasznie mnie kusi, żeby dokleić chociaż kawałeczek ozdobnej taśmy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kartki rewelacyjne! Cos z niczego w tym przypadku to duże COŚ.
    Trafnie wszystko opisałaś, popieram w pełni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem, że nie do końca zgadzam się z Nordstjerną. Scrapbooking w założeniu nie miał nic współnego z twórczością artystyczną, tylko był rodzajem pamiętnika z wklejanymi listami, plakatami itp. A dzisiaj ważniejszy jest właśnie aspekt artystyczny niż "dziennikarski". Wystarczy poprzeglądać zdjęcia starych prac sprzed 10, 20 lat - mają zupełnie inny styl niż obecnie. Ponadto w naszym kraju scrapbooking jest utożsamiany z cardmakingiem, a ten jest działalnością w dużej mierze komercyjną. A pomimo, że bardzo podobaja mi się Twoje dzisiejsze projekty, obawiam się, że lepiej się "sprzeda" kolorowy papier z rameczką z wykrojnika...
    Natomiast w pełni zgadzam się z odczuciem, że osoby proszące o pomoc idą na łatwiznę, i chcą koniecznie już teraz i wszystko.

    A druga z prezentowanych dziś karteczek to po prostu mistrzostwo, barzo inspirująca..

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję bardzo wszystkim za pochwały, spostrzeżenia i uwagi.
    Według mnie początki scrapbookingu to jak najbardziej twórczośc artystyczna. Upodobania estetyczne, konwencje, styl podlegają zmianom na przestrzeni lat, jednak niezmienne pozostaje to, że celem artysty-scrapbookera jest wywołanie u odbiorcy określonego stanu emocjonalnego. Kolorowe papierki są jedynie nośnikami naszych myśli, refleksji nad otaczającym światem, w dużej mierze od nas samych zależy, jak bardzo damy się skomercjalizowac w naszej działalności. Całe szczęście mam ten komfort, że nie muszę tworzyc prac "pod klienta" i tracic czasu na rozważania "co lepiej się sprzeda". Na linii twórca - odbiorca to ja (teoretycznie) jestem ekspertem, więc na mnie spoczywa odpowiedzialnośc kreowania trendów. Nie pociąga mnie świadome ograniczanie sztuki, jaką jest scrapbooking, do składania z półfabrykatów kompozycji mniej lub bardziej trafiających w gust potencjalnych klientów.
    To, co napisałam odnieśc można również do innych dziedzin - w każdej można znaleźc i całkiem niezłe efekty i efekciarstwo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo trafne spostrzeżenia !Cały czas sobie powtarzam iż maszynka nie jest mi potrzebna :)Moje prace bez niej świetnie się bronią. Twoje kartki przyznam świetne i dodam że trzeba nie lada zmysłu aby takie cuda wyszły z niczego. Te kartki nie są płaskie- ale to może efekt Twojego doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. karteczki przecudne ... fajne połaczenie ... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. o tak podpisuje sie pod Twoim postem...zdecydowanie twórcze ywdaje mi się wymyslenie z czego mozna zrobić cos fajnego a nie tylko składać róznie zakupione elementy.. Moja mamai ma ksiażke pt W mojej kuchni nic sie nie zmarnuję... ja to przekądam na swój wartat: papierki,reklamówki, scinki , sznureczki.. dostaja drugie zycie

    OdpowiedzUsuń